poniedziałek, 1 września 2014

20 rzeczy, których nie należy mówić ludziom, którzy starają się o dziecko

Może w twoim otoczeniu jest ktoś, kto stara się o dziecko. Wiesz o tym i nie chcesz palnąć czegoś głupiego, ale na usta same cisną Ci się rzeczy, które możesz przeczytać poniżej. 
A może jesteś jedną z tych osób, która ma swoje dzieci, jest zachwycona rodzicielstwem i chce tym faktem zarażać innych.  Nie złośliwie, nie po to, aby mieć temat do plotek, dopytujesz i drążysz tematy dziecięce, nie wiedząc, że stąpasz po cienkim lodzie i możesz kogoś dotknąć do żywego.
Albo wydaje Ci się, że znasz się trochę na temacie i chcesz udzielić przyszłym rodzicom kilku błyskotliwych rad.
Chcesz zabłysnąć na jakimś rodzinnym zjeździe, wydaje Ci się, że w zabawny sposób przekażesz to, co inni mówią po cichu za ich plecami?
Niezależnie od tego, jaka jest Twoja motywacja tych rzeczy nie należy mówić ludziom, którzy starają się o dziecko:
  1. Bylibyście wspaniałymi rodzicami! Musicie postarać się o swoje! (Oni to wiedzą, a skąd ty wiesz, że się nie starają?)
  2. A kiedy wy zaczniecie się starać? Nie ma na co czekać! (Może wcale nie czekają, pomyślałaś/eś o tym?)
  3. Jesteście już w ciąży?  (Jak będzie/będą to na pewno w swoim czasie o tym poinformują, jeśli tego nie robią może jest jakiś powód? A jeśli w ten sposób chcesz zaznaczyć, że już powinni być, to pomyśl jak się czują po takim komentarzu po 2 latach bezowocnych starań?)
  4. Zegar biologiczny bije tik-tak! (taaak... boki zrywać z tego żartu!)
  5. Nie martwcie się, jesteście jeszcze młodzi, macie czas! (wiek nie ma znaczenia, ból i cierpienie spowodowane problemami z płodnością mogą dotyczyć 20latków tak samo jak 30latków. Takie gadanie nie przynosi pocieszenia tylko budzi irytację. Kim jesteś, żeby mówić komuś, że ma jeszcze czas na dziecko?)
  6. Nie martwcie się, to się stanie kiedy ma się stać. (No niestety nie jest tak pięknie i dla wielu par oznacza to drogę przez mękę. Nie są to słowa pocieszenia).
  7. Nie martwcie się, najważniejsze, że już macie jedno dziecko! (A co to ma do rzeczy? Gwarantuje Ci, że są wdzięczni za to, że już jedno dziecko mają. Pragnienie posiadania większej ilości dzieci nie zniknie tak o! I tak, mogą mieć problemy z płodnością pomimo tego, że raz już byli w ciąży).
  8. Wiadomo, jesteście już starsi - mogą być problemy... (Tak, świetna rada eksperta od płodności. Wiele wnosi. Głównie bólu.)
  9. Zrelaksujcie się, to pomaga! (Tak, to prawda, ale oni już to wiedzą. I choć bardzo by chcieli to jest im trudno wprowadzić to w życie. I gadanie o wyjeździe na wakacje im w tym nie pomaga).
  10. Przestańcie się starać to na pewno zajdziecie w ciąże! (Tak jak przy punkcie z relaksem plus w czym ma pomóc zaprzestanie starań jak mają stwierdzone medycznie problemy? Cykle bezowulacyjne? Słaba jakość spermy? Zatkane jajowody?)
  11. Może za bardzo się staracie? (A to co ma znaczyć? Co oznacza za bardzo? Za bardzo skupiają się na tym czego najbardziej pragną?)
  12. Siostra mojego ciotecznego kuzyna też długo się starała o dziecko, więc wiem o czym mówicie... (Tak... choćby Ci się wydawało, że świetnie ich rozumiesz, to zachowaj to dla siebie).
  13. Niemożliwe, a nam się udało za pierwszym razem! (Super. Gratuluję. Co ta wiedza wnosi do ich starań? Zastanów się po co to mówisz: żeby się pochwalić? żeby wyrazić swoje zdziwienie? Jeśli już musisz to może powiedz to komuś innemu przytaczając waszą rozmowę).
  14. My też się długo staraliśmy - 3 miesiące! (My się staraliśmy 9 miesięcy i w życiu bym nie pomyślała, żeby tak komuś powiedzieć. Ludzie starają się o dzieci LATAMI. Jeśli nie wiesz ile trwa ich droga, to lepiej nie mów takich rzeczy. Długo to pojęcie bardzo względne).
  15. Może byście poszli na konsultacje do jakiegoś lekarza? (Nie, naprawdę? Sami na pewno na to nie wpadli. Jeśli znasz jakiegoś rewelacyjnego specjalistę, to możesz delikatnie to zasugerować. Może nawet już u niego byli?)
  16. Ale wiecie, że to trzeba wtedy kiedy jest owulacja?! (Ja wiem, że na biologi w szkole więcej mówi się o budowie pantofelka niż o cyklach kobiety, ale wierz mi, ludzie starający się o dziecko szybko nadrabiają te braki).
  17. No to trzeba więcej czasu spędzać z mężem/żoną! (Ha ha ha. Właśnie to jest ich problem. Zapomnieli o tym drobnym szczególe. Rubaszny żart rodzinnych imprez. KOSZMAR!)
  18. Zawsze możecie adoptować. (Tak... jakby to było takie proste. Jakby adopcja była dla każdego i w każdej sytuacji. Może nawet biorą taką opcję pod uwagę, ale to nie jest zamiennik, to nie jest proste, to nie jest rozwiązanie ich problemów z płodnością).
  19. Narzekanie jaka twoja ciąża była/jest straszna (choćby obiektywnie tak było i musiałaś leżeć plackiem 9 miesięcy i wymiotowałaś na kilometr, a w nocy sikałaś co 3 sekundy, to żadna starająca się para nie chce tego słyszeć i dałaby sobie obciąć nogi i ręce byle by tylko przez to przejść). 
  20. Cieszcie się tym, że jesteście razem! Macie tyle wolnego czasu, możecie się realizować, podróżować, korzystajcie z tego! (Wierz mi, że oni się cieszą i doceniają. I może nawet lubią to życie, które teraz mają, ale brakuje im w nim kogoś jeszcze i nic innego tego nie zastąpi). 

19 komentarzy:

  1. Rzeczywiscie jezeli ktos nie przechodzil tej trudnej drogi to moze nie zdawac sobie sprawy, ze niektore z powyzszych rad moga byc klopotliwe!
    ps. jakies wskazowki jak wspierac pary starajace sie?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, tak. Uwielbiam te hasła - choć nie są zwykle skierowane do mnie. W ogóle kwestia poszerzania rodziny, to najbardziej intymny temat, jaki tylko może być. Strasznie denerwuje mnie, kiedy ktoś nie szanuje tej intymności i porusza tematy tego typu na spotkaniach towarzysko - rodzinnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, jakoś przywykliśmy, że można bezkarnie poruszać takie tematy na forum...

      Usuń
  3. Faktycznie, ktoś w takiej sytuacji, mógłby się dziwnie poczuć słysząc takie pytania :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety czasem nawet dużo gorzej niż dziwnie...

      Usuń
  4. Bardzo słuszne. Szkoda, że ten tekst przeczytają głównie rodzice i starający się a przydałby się on także ludziom po 50 i takim, którzy nie myślą jeszcze o własnym dziecku.
    My 2 kresek doczekaliśmy się w drugą rocznice ślubu (krótko? długo? trudno ocenić. Dla nas wieczność!) i uwielbialiśmy teksty:
    "To kiedy do was bocian przyleci?", którym raczyli nas nieświadomi problemu wujkowie czy znajomi z pracy czy "Zrelaksujcie się! Nie stresujcie się! Może za bardzo się staracie?" wypowiadane w dobrej wierze przez przyjaciół, którym zwierzyliśmy się z naszych problemów.
    Moja dobra rada - nie wtrącać się. Pary, które cierpią przez ból niepłodności nie oczekują specjalnego traktowania czy wsparcia. Najlepiej być po prostu przy nich nie komentując i nie szukając za nich rozwiązań. Opcja dla wierzących - modlitwa zawsze się przyda :)

    majetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nasza córka jest "omodlona" na każdą stronę ;)

      Usuń
  5. Przeczytałam wpis jeszcze raz i stwierdziłam, że w ciągu tych 2lat tylko teksty 7 i 8 nas ominęły (młodzi i bezdzietni).
    Hahaha! Plus do tego dodałabym komentarz:
    "Zamiast o kotach to pomyślelibyście lepiej o dziecku"

    majetta

    Ps. a jak już jestem ciąży to notoryczne pytania kiedy pozbędziemy się kotów ... Nigdy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TAK! Koty! Zapomniałam o tym! Też najpierw mieliśmy kocura i niektórzy ubowlewali, że "tylko kocura", a jak byłam w ciąży to kot był najgorszą plagą świata, a my najbardziej nieodpowiedzialnymi rodzicami. Pisałam nawet kiedyś posta o tokspolazmozie i kocie, to to jakimi mitami to obrosło to niesamowita sprawa. Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Teksty 9,10, i 11 rzuca mi mój własny mąż... :/ normalnie tak mnie tym wkurza, że szok! Co prawda staramy się od niedawna (3 cykl - w niedzielę się okaże czy nam się udało, chociaż nie mam absolutnie żadnych objawów i wątpię) ale jak ja mu mówię, że chciałabym żeby to już było teraz, że ciekawe czy się teraz udało i ogólnie jak poruszam ten temat to on mi mówi, żebym wyluzowała, przestała o tym myśleć i że mam się nie nastawiać...(????!!!!!) ja wiem, że on się martwi o to żebym w razie czego nie była taka smutna i żebym nie płakała ale na litość!! Takie teksty sprawiają, że wydaje mi się że on mnie w ogóle nie rozumie.... ://
    Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozmawiać rozmawiać rozmawiać! Najgorsze są niedopowiedzenia, niewypowiedziane oczekiwania i brak komunikacji w czasie kiedy starania o dziecko nie wychodzą tak jakbyśmy chcieli. Serio, to jest duży stres, wiele emocji i to narasta. Trzeba być bardzo wyczulonym na drugą osobę w związku, szczególnie na faceta, bo oni często robią dobrą minę do złej gry i chcą być silny dla swoich kobiet, które załamują ręce. A sami wcale nie lepiej sobie radzą z sytuacją.

      Usuń
  7. Niestety najbardziej bola takie teksty od najbliższych. Mój wlasny ojciec kiedyś się zapytal kiedy będzie wnuk. I czemu jeszcze nie jesteśmy w ciąży. "Przecież juz jesteśmy 10 lat razem i 5 lat po ślubie. A tu nic. Czy to robimy w gumie, czy jak??". Dokladnie tak powiedział. A teść z kolei po tym jak kuzynka oznajmija ze jest w ciąży, stwierdzil ze "widzialem twoja minę jak kuzynka powiedziala ze jest w ciąży. Zazdrościsz!". To przykre...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi bardzo!Masz racje, najgorzej jest usłyszeć to od ludzi, od których oczekujemy wsparcia i zrozumienia.

      Usuń
  8. Uszczypliwych żarcików i pytań zniecierpliwionych ciotek na szczęście nie doświadczyłam. Doświadczyłam jednak "pocieszania", "że mamy czas, że będzie dobrze, żeby odpuścić, że samo przyjdzie"... Mam ochotę krzyknąć " Skąd wiesz, że będzie dobrze, że samo przyjdzie?!" jednak gryzę się w język, bo ludzie nie mówią tego żeby zrobić mi na złość, nie znają poziomu mojej frustracji a te wypowiedzi wynikają z troski o mnie.
    Najbardziej jednak rażą mnie narzekania znajomej, która aktualnie jest w 36 tygodniu ciąży... Jest wiecznie niezadowolona z tego, że gruba, że brzuch zostanie, że zmęczona, że już chce się normalnie ubrać, że kopie i że boli i mój faworyt: że ja wcale tego nie chcę, że mi się odechce jak poczuje jakie to straszne, żebym się poważnie zastanowiła czy na pewno. I ja domyślam, się, że kobieta w ciąży może na wiele narzekać ale do cholery jasnej, chodzić niezadowoloną przez 40 tygodni...?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, część ludzi nie mówi takich rzeczy specjalnie, tylko z troski bądź głupoty ;) A narzekania ciężarnych... wiem, że są ciąże, które naprawdę są trudne i czasemi trzeba komuś się z tego zwierzyć, bo można zwariować, ale odnoszę wrażenie, że najbardziej narzekają te osoby, które obiektywnie znoszą ciąże całkiem dobrze! Mało ludzi docenia to, co ma (tak ogólnie) i myślę, że podobnie jest z byciem w ciąży czy posiadaniem dzieci. Ciągle się słyszy jak ktoś narzeka, że dziecko to zrobiło tak, że to nie dobrze, że tu niegrzeczne... docenia się niestety wtedy, kiedy coś się dzieje, najczęściej złego albo trundego :(

      Usuń
  9. Mnie dodatkowo wkurzał tekst "może warto pomyśleć o adopcji?"
    Bo, kurczę!!!! Nie łapaliśmy się na adopcję noworodka, a balibyśmy się startować od razu z kilkulatkiem. Dowiadywaliśmy się w ośrodkach i... za mało mieliśmy lat stażu małżeńskiego (wymagali min 5 lat), a za starzy sami byliśmy (ja miałam 33 już, a czeka się na dziecko kilka lat). Nikt nie wie, jak trudno jest adoptować, ale rzucać teksty o adopcji umie każdy. Bolało.

    Do tego powalił mnie na łopatki komentarz mojej koleżanki...
    "Wiesz, dziecko to jest dar od Boga. Nie każdy na nie zasługuje".
    Super. :(

    My się staraliśmy 4 lata. W sumie to dwa. A po dwóch już tylko się nie zabezpieczaliśmy. Przestaliśmy się starać, bo nasze małżeństwo zaczęło się rozpadać z tego powodu. Seks przestał być wyrazem miłości, był tylko kopulacją w celu poczęcia. Przestał być przyjemny. Był przykrym obowiązkiem, połączonym z wiecznym rozczarowaniem. Zaczęłam czuć wstręt do seksu, ale jego brak powodował ogromne wyrzuty sumienia, bo przecież właśnie teraz mogło się udać, a my nie spróbowaliśmy... Na dłuższą metę nie da się tak żyć.
    Lepiej już nie mieć dzieci. Serio.

    Gdy udało mi się przekonać samą siebie, że nie chcę mieć dzieci i gdy minęły dwa lata zycia w takim przekonaniu... spóźnił się okres. Okazało się, że jestem w ciąży.
    Nie, zupełnie mnie to nie ucieszyło.
    Zbiło mnie to z nóg. Zaczęłam się cieszyć dopiero w jakoś połowie 5tego miesiąca.
    Teraz już czekam z niecierpliwością. Termin mam za 7 tyg. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze gartuluje Maleństwa! Będziemy rodziły w podobnym terminie :D
      Co do adopcji, masz zupełną rację, ludzie traktują to tak, jakby to była wyprawa do sklepu po bułki - bierzesz dziecko z półki i gotowe. Nie zdają sobie sprawy z całego procesu prawnego, ani tym bardziej emocjonalnego. Bycie rodzicem adopcyjnymmto wielkie wyzwanie i ogromne pokłady miłości dla tego dziecka, i nie ma czegoś takiego jak "po prostu adopcja".
      Co do dzieci jako Bożego daru, to zupełnie się zgadzam, ale gdyby dostwali go tylko Ci, którzy na nie zasługują,to byśmy wyginęli jako gatunek ;-) Czasem mnie zastanawia, co ludzie sobie myślą mówiąc takie rzeczy, serio... Co ktoś ma w głowie....
      Dzięki za podzielenie się twoją historią, uściski!

      Usuń
  10. Twój wpis jest świetny ! Przeżywam to każdego dnia, boję się już rozmawiać z ludźmi aby ktoś nie zapytał kiedy zacznę planować dziecko, albo Ci którzy wiedzą, że się staramy zapytają "jak nam idzie". Smutne, że ludzie są czasami tacy bezmyślni :(
    Iza

    OdpowiedzUsuń