piątek, 19 września 2014

36 dzień cyklu - wiem, że nic nie wiem

Miał być dziś post o odparzeniach piekuszkowych w wielorazówkach, ale musi poczekać. 36 dzień cyklu mija pod hasłem Sokratesa... Chciałabym napisać, że coś już wiem, ale dalej nie wiem nic. Tylko raz w życiu miałam tak długi cykl, kiedy odstawiłam antykoncepcję hormonalną. Jedna dobra wiadomość to, że nadal nie mam okresu. Natomiast wczoraj rano robiłam kolejny test ciążowy i był negatywny. Oglądałam go z każdej strony i żadnej najmniejszej najcieńszej kreski. Temperaturę nadal mam wysoką (dobry znak!), z innych objawów: jestem nerwowa (no trudno się dziwić...), padam wieczorami na twarz, a dziś dodatkowo plecy w krzyżu mnie tak bolały, że szkoda gadać. Nawet przez chwilę myślałam, że to jednak początek okresu... Wydaje mi się też jakby moje podbrzusze było bardziej wydęte wieczorami i co jakiś czas czuję, że jest mi lekko niedobrze.

Postanowiłam, że nie będę robić nieskończonej ilości testów, nie podnoszą mnie na duchu negatywne wyniki, czekam, żeby zobaczyć czy jutro Lady Comp będzie migał o prawdopodobnej ciąży (15 dni od zapłodnienia), jeśli zamiga to na pewno zrobię test, a jak nie, to czekam do niedzieli. Jeśli do poniedziałku nic się nie wyjaśni dzwonię i umawiam wizytę u lekarza.

Z jednej strony cieszę się, bo czuję, że nie dostanę tego okresu :) ale nadal się martwię czy coś jest nie tak w związku z tym, że testy wychodzą negatywne. Dzięki za wszystkie dobre słowa i kciuki! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz