środa, 3 września 2014

Co jest w pieluszkach jednorazowych?

Dziś z grubej rury. To jest post o tym, czego tak naprawdę nie chcesz wiedzieć. Chcesz żyć w nieświadomości, chcesz wierzyć, że nikt celowo nie narażałby dzieci na kontakt z jakimikolwiek szkodliwymi substancjami, że są instytucje, które nad tym czuwają. Myślisz, że tak powszechnie używana rzecz jak pieluchy nie może mieć w sobie nic szkodliwego. Nie czytaj dalej, to tak zostanie. Przynajmniej dla Ciebie. Przynajmniej w Twojej głowie. Bo na pewno nie w jednorazówce, którą ma na pupie twoje dziecko.
Sodium Polyacrylate (poliakrylan sodu) - odpowiada za wiązanie moczu w żel. Potrafi przyjąć 3-4 krotność swojego ciężaru i zamienia się z pudrowej substancji w żel. To są te "kulki", które niektórzy rodzice mieli okazje znaleźć na pupie swojego dziecka przy przewijaniu. Niby nieszkodliwa, ale:
Ta substancja była używana przy produkcji tamponów - jeśli słyszeliście kiedyś o zespole wstrząsu toksycznego, to właśnie z jego powodu z niej zrezygnowano. W podpaskach odchodzi się od niego, bo powoduje podrażnienia okolic intymnych (ale gdzie tam u dzieci!? jakich okolic?!)
Jest też używana w pakowaniu mięsa - jeśli kiedyś kupiliście mięso "na tacce" to pod nim znaleźliście taką wkładkę, która ma za zadanie zebrać pozostałości wody i krwi z mięsa. Niby niegroźna, ale tu KLIK pisze:
poliakrylan sodu powinien być stosowany tylko w warunkach zapewniających, że jego zdolność absorpcji nie zostanie przekroczona. Strukturę (konstrukcję) podkładki, która powinna uniemożliwiać wydostanie się absorbentu tzn. usieciowanego poliakrylanu sodu na zewnątrz i jego bezpośredni kontakt z żywnością.
Nie wiem, czy rodzice wiedzą, że w pieluszce "zdolność absorpcji" nie może zostać przekroczona, mam wrażenie, że raczej producenci zachęcają to jak najdłuższego radosnego trzymania w pieluszkach jednorazowych.
Natomiast tutaj KLIK poliakrylan sodu formie roztworu wodnego jest opisany jako nie klasyfikowany jako substancja niebezpieczna, a potem cała litania o postępowaniu w ramach wypadków i udzielania pierwszej pomocy (punkt 4) i środki ochrony indywidulanej przy zetknięciu się z nią (punkt 8). Wynika z tego, że do następnej zmiany pieluchy powinniśmy ubrać specjalny kombinezon i zabezpieczyć drogi oddechowe, po zetknięciu się substancji ze skóra dobrze wymyć ręce.
W skrócie poliakrylan sodu może powodować podrażnienia skóry, problemy z oddychaniem, jest niebezpieczny przy kontakcie z oczami.

Biały kolor większość jednorazówek zawdzięcza chlorowemu wybielaniu (jeśli tak nie jest to producent głośno się tym chwali - wtedy do bielenia używają tlenu albo są w ogóle nie bielone). Chlor pozostawia w pieluszce dioksyny, które są uważne za rakotwórcze, mają też wpływ na gospodarkę hormonalną organizmu (tak w ramach ciekawostki, to właśnie dioksynami próbowano otruć Wiktora Juszczenkę...).

Potem są metale ciężkie: ołów, nikiel, kadm, chrom. Toksyczne, kumulujące się w organizmie i alergizujące.

Do tego dochodzą drażniące substancje zapachowe. O tym, że materiał zewnętrzny, z którego jest zrobiona pieluszka to pochodna ropy naftowej, nawet nie wspominam, bo w sumie tyle tego jest dookoła nas, że chyba już nikogo nie dziwi.

No dobra, czy zatem producenci nie chcą wyeliminować tych chemikaliów ze swoich produktów? Ależ robią to - w Stanach Zjednoczonych znajdziecie pełno bardziej "naturalnych" jednorazówek wiodących marek na rynku, bo taka była tam potrzeba i świadomość konsumentów jest wyższa niż u nas. Natomiast w dużej mierze producenci pozbyli się "drobnych" problemów takich jak lateks, zapach lub bielenie chlorem. I podnieśli cenę. Świetne wideo z porównaniem bardziej "naturalnych" jednorazówek zrobiła Missy z kanału Bumps along the way, gdzie pokazała jak pod szyldem ekologicznych pieluszek nadal wciska się ludziom kit.
To samo po polsku z jedną tylko marką pieluszek można przeczytać tutaj KLIK. I film i artykuł pokazują jak producenci za nasze własne pieniądze próbują nas "zrobić w bambuko".

Dziecko jest w pieluszce całą dobę. Przez dwa, czasem trzy lata swojego życia. Przy niektórych dzieciach nie zaobserwujecie "gołym okiem" żadnych zmian skórnych, inne będą miały non stop odparzenia, zaczerwienioną i podrażnioną pupę. Jednak długotrwałych efektów stosowania pieluch jednorazowych nie znamy... pampy stały się popularne w latach 70tych, w Polsce 80tych (ale kto miał do nich wtedy dostęp???). Więc tak na dobre u nas zagościły w latach 90tych. Mało mówi się o tym jakie mogą mieć wpływ na zdrowie. Coś zaczyna się przebąkiwać o przegrzewaniu okolic intymnych u chłopców, coś o odparzeniach pieluszkowych, ale nic poza tym... 

Zabierałam się do tego posta od dawna, ale nie do końca chciałam go pisać. Nie jestem chemikiem. Nie znam się na technologiach produkcji, nie jestem lekarzem, który bada zależności między chemikaliami a zdrowiem. Wszystkie informacje jakie posiadam na temat tego, co jest w pieluszkach są wynikiem moich własnych poszukiwań w internecie. Źródła, z których korzystałam są tutaj: 

POLSKIE: KLIKKLIKKLIKKLIKKLIKKLIKKLIK
ANGIELSKIE: KLIKKLIKKLIKKLIK

Jeśli z racji wykonywanego zawodu znacie się na tym lepiej niż ja, jeśli macie więcej ciekawych linków, informacji podzielcie się.

2 komentarze:

  1. Dzieki Ci za ten wpis. To potwierdza moj wybor :-) teraz juz i w nocy stosujemy wielo a w dzien wielo i Ec. Ostatnio Ec tez w nocy.
    Oczywiscie nie dziwi mnie brak komentarzy gdyz albo wpis nie zostal prseczytany albo zostal, ale od razu zostal zapomniany badz jak napisalas -nie mozliwe ze takich rzeczy uzywa sie w produktach dla dzieci i dalej jedziemy na pampach....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, pewnych rzeczy nie chcemy wiedzieć i tyle :) Cieszę się, że wpis utwierdził cię w twoim wyborze.

      Usuń