czwartek, 11 września 2014

Jak w beznadziejnie głupi sposób uszkodzić swoje pieluszki-kieszonki?

Pytanie to, w tytule, postawione tak śmiało, choćby z największym bólem rozwiązać by należało (że zacytuje klasyka). Bez większych ceregieli przechodzimy do odpowiedzi. 
Potrzebujecie do tego: jednej wypranej pieluszki kieszonki, wypranych wkładów - w naszym przypadku dwóch, ale spokojnie starczy wam jeden oraz (element niezbędny!) damskiej biżuterii - najlepiej pierścionka, ale wydaje mi się, że dobrze może się też spisać zegarek z ostrymi elementami albo bransoletka.

Następnie przystępujecie do pakowania wkładów do kieszonki (upewnijcie się tylko, że biżuteria, którą wybraliście razem z waszą ręką znajduje się w środku kieszonki. Zwróćcie specjalną uwagę na to, aby doszło do kontaktu biżuterii z warstwą PUL. Tadam! Gotowe. Kieszonka jest uszkodzona!

Innymi słowy: uważajcie przy wkładaniu wkładów do kieszonek! Zdejmujcie biżuterię, uważajcie na tipsy, bo bardzo szybko możecie uszkodzić warstwę PULu i kieszonka zacznie w tym miejscu przeciekać. Niektóre kieszonki mają bardzo wąskie wejścia na wkłady i wcale nie jest łatwo dobrze te wkłady tam ułożyć, trzeba poprawiać, wygładzać, gimnastykować się i tragedia gotowa. To tak wiecie, ku pamięci dla potomnych i siebie samej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz