czwartek, 25 września 2014

O nowych pieluchach i starych uprzedzeniach

Dotarła do mnie dziś paczka pełna nowych pieluch! Wiecie - jest radość! Pieluchy są z firmy Puppi - polska marka i to stworzona przez rodziców, którzy pieluchują wielo! Brzmi dobrze, nie? A ja przy okazji nowych nabytków postanowiłam się wam do czegoś przyznać. Wyznanie poczynić. Niekoniecznie grzechu ciężkiego, ale grzechu uprzedzenia.
Byłam uprzedzona do wełnianych otulaczy. Na początku swojej drogi z pieluchami wielo mignęły mi raz czy dwa, ale od razu pomyślałam, że to nie dla mnie. Nie potrzebuję dodatkowej roboty z wełną, której przecież nie można prać w pralce, trzeba je lanolinować... Poza tym jedyne otulacze, które wtedy widziałam wyglądały jak męskie kalesony skurczone w praniu! Nie do końca umiałam je sobie wyobrazić ubranych pod spodnie albo legginsy. Przykład tego, co wtedy widziałam macie na zdjęciu poniżej.
źródło

Nie zgłębiałam dalej tematu. Pamiętam, miałam nawet okazję odziedziczyć jeden wełniaczek, ale powiedziałam, że to nie dla mnie i PULowe otulacze świetnie się dla nas sprawdzają. I wiecie co? Żałuje. Teraz zaczęłam czytać o właściwościach, o tym jak dbać o wełnę i... podjęłam wyzwanie! Biorę się za bary ze swoim uprzedzeniem i próbuję wełnianego otulacza. Bliżej natury jest już tylko Naturalna Higiena Niemowląt!
Do rzeczy, co było w paczce? Otulacz one-size, wykonany ze 100% wełny merynosów. Nie żadne gacie wielkie, tylko cudnie zielony, zapinany na napy bardzo zgrabny otulacz.
Formowanka z weluru bambusowego one-size, też zapinana na napy. W środku ma kieszonkę, do której można włożyć dodatkowy wkład. Muszę wam powiedzieć, że to jest najdelikatniejsza pieluszka jaką miałam w rękach! Autentycznie - chce mieć z tego materiału piżamę albo dres! Mam nadzieję, że tak samo będzie po praniu! No i na końcu, ale wcale nie najmniej ważne: wkład bambusowy, producent zapewnia, że jest ekstremalnie chłonny (na pewno jest baaardzo długi i cieniutki) i wkład konopny z, uwaga, kieszonką, do której można wsadzić jeszcze dodatkowy mini-wkład (tzw. booster).

Otulacz
 jest bardzo miły w dotyku, niesamowicie mi się podoba prostoty, delikatny szlaczek jako wykończenie. Został rzucony na głęboką wodę - Malutka poszła w nim dziś spać, ktoś poza mną ciekawy jak się spisze?? A obok to miękkie cudo, w które sama bym się chętnie ubrała, wejście na dodatkowe wkłady ma z tyłu - jestem bardzo ciekawa jak się to sprawdzi - kieszonki Charlie Banana, które mamy "ładuje się" od przodu i w przypadku kupy wszystko się ładnie spłukuje bez włażenia do kieszonki. Zobaczymy jak będzie tutaj.

No i na koniec wkłady - zobaczcie jakie są dłuuugie!
 
Znacie pieluchy Puppi? Używaliście wełnianych otulaczy, a może tak jak ja uprzedziliście się zanim spróbowaliście?

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać Twoje wpisy o pieluchach wielo! :) czytam namiętnie wszystko na ich temat a nowych wpisów w internecie na temat najnowszych producentów, typów pieluszek nie jest za wiele. Jestem baaardzo ciekawa jak się sprawdzą nowe pieluszki u Ciebie. (tak nawiasem mówiąc to od Twojego bloga zaczęłam się żywo interesować wielo) :)
    Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! Na pewno będę pisać jak się sprawdziły.
      Uściski!

      Usuń
  2. Mamy otulacz Puppi, akurat niebieski, ale sprawdza się super i lubię go przez to, że pupa w nim jest dalej zgrabna i wiem, że na 1000% oddycha ;) Bambusowa formowanka nadal milutka, nie wiem jak ze spieraniem, bo nie miała "szczęścia" złapać kupki ;) A co do wkładów, mam długi konopny bez kieszonki, jest chłonny i schnie dużo szybciej przez to że jest długi. Wkłady bambusowe mamy 4 i 5 warstwowe, schną 2 dni, ale są super chłonne i mięciutkie :) Ogólnie - fajne pieluszki, pewnie jeszcze nie raz coś zamówię, biorąc pod uwagę, że mój Maluszek ma 6 miesięcy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, jak super, że się podzieliłaś - szczególnie mnie cieszy info, że formowanka nadal taka milutka :) A kupowałaś rozmiar one-size czy newborn? Tak z ciekawości pytam. Otulaczyk rzeczywiście bardzo zgrabny! Dobrze się prezentuje na pupie. Ja nadal zamawiam pieluchy, a Mała ma już 15 miesięcy, ale teraz usprawiedliwiam, że będą dla kolejnego dziecka :D

      Usuń
    2. One size wzięłam, bo w sumie pokusiłam się na nie stosunkowo niedawno. Na początku jakoś używaliśmy pampersów, teraz też ale już tylko na spanie i spacery. Ja też zamawiam z myślą, że będą dla kolejnego dziecka, choć to dopiero w odległych planach ;)

      Usuń
  3. Chcialabym uzyc Pani recenzji na naszym blogu. Bylabym bardzo wdzieczna jesli moglaby sie Pani ze mna skontaktowac. Pozdrawiam, katarzyna (futwing@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń