wtorek, 9 września 2014

Ponoć nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki


I być może nawet jest to prawda, ale nie mogłam się oprzeć. O naszych pierwszych paputkach od Zazzu pisałam tu KLIK, a tu możecie przekonać się co się stało z pudełkiem po nich KLIK. Cena nie jest mała jak na kapcie 54 zł... i z ręką na sercu powiem Wam, że po ostatnich kupiłam kapcie w Rossmanie za 20 zł... i... no kiszka jakich mało. Mała w nich deptała, ale po pierwsze zauważyłam, że bardzo jej się pociła w nich stopa - sztuczne materiały szczególnie na lato, to nie był dobry pomysł, a po drugie "rozczłapały" się dość szybko i nie wyglądały tak fajnie jak na początku. Design był typowo dziecięcy, spoko, ale nie zachwycał w żadnym wypadku. No i kiedy Małej urosła stopa z jakoś tak wróciłam do przeglądania modeli od Zazzu.
Ostatecznie padło na model kolorowe trójkąty. Miała być pepitka, wydawała mi się idealna na jesień, ale niestety nie było w naszym rozmiarze. Więc są trójkąty i prezentują się świetnie. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem wykonania (szczególnie wykończenia), dbałości o szczegóły (zarówno samych butów jak i tego jak są zapakowane - wszystko jest przemyślane i dopięte na ostatni guzik). Antypoślizgowa podeszwa, wzmocnienie na palcach, łatwość zakładania i piękny wzór. Ręczna robota, polska firma. Jedyne czego się boję, to że nasze następne kapcie... też będą od Zazzu...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz