piątek, 17 października 2014

6 tydzień ciąży (antybiotyk, frustracje, bezsilność)

Pamiętacie jak pisałam, że tydzień 5 nie był moim ulubionym (KLIK)? Co ja wtedy wiedziałam o życiu... nic absolutnie nic. Ten tydzień to był emocjonalny i zdrowotny rollercoaster. Nikomu nie życzę.

Tydzień temu w sobotę czułam się tak źle, że padł pomysł przyjazdu do nas mojej mamy. Dzięki Bogu, bo inaczej byłoby z nami krucho. Leki od laryngologa nie działały, z każdą godziną czułam się gorzej, po południu miałam już 39 stopni gorączki, która spadała do 38 po zażyciu Apapu. Rewelacja. Dotarła moja mama, więc po położeniu Malutkiej spać pojechaliśmy... a jakże na nocną i świąteczną opiekę zdrowotną z zamiarem dostatnia recepty na antybiotyk. Dzwoniliśmy po drodze do naszego znajomego lekarza poradzić się jaki antybiotyk, co i jak. Powiedział, że w ciąży przepisuje się antybiotyki na ampicylinie lub jej pochodnych. Uspokoił nas też, że jak trzeba go wziąć to trzeba, i że wysoka gorączka, może być równie niebezpieczna. Dodam, że ucho mnie tak bolało, że nie byłam w stanie racjonalnie myśleć. Zaciągnęłam do gabinetu mojego męża, żeby słuchał co mówi lekarka, bo ja nie umiałam się skupić. Opowiedziałam naszą historię, że jestem ciąży, że zapalenie trąbki, jakie leki miałam, i że mi się drastycznie pogorszyło, i że chyba czas na antybiotyk. Lekarka obadała i wypisuje receptę. No to my mówimy, że to ten antybiotyk na ampicylinie, że bezpieczny dla dziecka itp. Lekarka się obruszyła, że to każdy lekarz wie i to oczywiste. I przepisała mi Augmentin oraz kazała jak najszybciej wrócić do laryngologa.

W sobotę wieczorem wzięłam pierwszą dawkę. Ból był taki, że dwa dni brałam też Apap, bo nie umiałam wytrzymać, łzy ciekły mi z oczu, w nocy praktycznie nie spałam. Moja mama - anioł, wzięła na siebie opiekę nad Malutką, gotowanie, doglądanie mnie i wszystkie domowe sprawy. Bez niej nie dalibyśmy sobie rady.

We wtorek ból ustąpił i poczułam się trochę lepiej, ale byłam nadal słaba jak mucha. Dostałam się też do laryngolog, która jak usłyszała, że na pogotowiu przepisali mi Augmentin to zrobiła się zielona. Powiedziała, że owszem, to jest antybiotyk na ampicylinie, ale z dodatkiem kwasu klawulanowego, który nie jest uznawany za bezpieczny w ciąży... i wtedy mnie zrobiło się słabo. Do tej pory brałam go już prawie trzy doby, lekarka kazała od razu odstawić, zmieniła go na Duomox plus dodała dodatkowe leki. Po wyjściu z gabinetu gdybym trafiła na tą babę z pogotowia to bym zabiła. Na miejscu. 

Dzwoniliśmy do znajomego, z którym wcześniej konsultowaliśmy antybiotyk, był w szoku, że dostałam Augmentin, przeprosił, że nas przed nim nie ostrzegał, ale, że w życiu by nie podejrzewał, że ktoś mi coś takiego przepisze. Powiedział, że w tej sytuacji najgorszy jest stres, że brałam go dość krótko, że tego kwasu jest tam niewiele, ale... nic nie wiadomo.

Wyobrażacie sobie?
Nawet nie do końca chce o tym wszystkim myśleć, niby przyjęłam do wiadomości, ale jakoś wyparłam, że to niemożliwe, że nic się nie stało... jedyne co mnie pociesza, że wszystko jest w Bożych rękach i nic się nie dzieje poza Nim.

Jest znowu sobota, ja dalej na antybiotykach, dalej słaba, dalej sfrustrowana całą sytuacją. Mama została z nami do środy, więc od czwartku radziliśmy sobie już sami. Do choroby dochodzi też wrażliwość na zapachy, mdłości, senność i wysyp pryszczy na twarzy.

Jeśli jesteście ciekawi jak wyglądał mój 6 tydzień w ciąży z Malutką zapraszam tutaj KLIK

4 komentarze:

  1. Straszne! Ale na pocieszenie moze powiem, ze wiele kobiet na tym etapie nawet nie wie, ze jest w ciazy i biora leki, pija, pala itd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej wkurza mnie to, że wiem, że jestem w ciąży, informuję o tym lekarkę, a ona i tak wypisuje zły lek. Nie przez brak wiedzy, nie przez przypadek, tylko przez głupotę i zaniedbanie. I to je teraz się muszę zastanawiać czy będą tego jakieś skutki czy nie...

      Usuń
  2. Masakra :/
    Mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia!

    Ściskam mocno!
    Kasia

    OdpowiedzUsuń