sobota, 25 października 2014

7 tydzień ciąży (koniec choroby, smaki i awersje, zmęczenie)

Ten tydzień minął pod znakiem dochodzenia do zdrowia, skończyłam brać antybiotyk, byłam na kontroli u laryngologa i wreszcie poczułam się lepiej. I wtedy ciążowe dolegliwości wystartowały z pełną mocną.
Muszę jeść co 2 - 3 godziny inaczej dopadają mnie koszmarne mdłości i nawet zjedzenie czegoś wtedy nie pomaga. Jestem wrażliwa na zapachy, natomiast zmienia mi się jak w kalejdoskopie to, na co mam ochotę, rano nie mogę patrzeć na żółty ser, a już wieczorem jest ok. Bardzo mi smakuje serek kozi, mogłabym jeść go cały czas, tak jak pomidory z cebulą (koniecznie z solą i pieprzem!).

W związku z tym, że Malutka od miesiąca nie śpi w ciągu dnia inaczej niż na mnie to nie mam szansy na drzemkę w ciągu dnia, więc popołudniami jestem tak padnięta, że nie wiem jak się nazywam. Po położeniu Małej idę pod prysznic, robię to, co najważniejsze i idę spać. Zwykle przed 21... Malutkiej zaczęły też wychodzić kły, więc część nocy jest przerywana przez jakieś jej popłakiwanie przez sen, w skrajnych wypadkach usypianie jej. Niewiele w związku z tym mamy czasu dla siebie z moim mężem. Mam nadzieję, że to przejściowe i jakoś moje siły się zregenerują. Nie jest łatwo być w ciąży i być mamą małego dziecka!!!

Pojawił się ból pleców, w okolicy lędźwi po prawej stronie, szczególnie jak długo jestem w jednej pozycji albo "krzywo" siedzę. Dużo też jest tego uczucia rozciągania się podbrzusza, bardzo nieprzyjemne dla mnie, a poza tym stresuje mnie to, zawsze się zastanawiam czy wszystko jest w porządku.

Wysyp pryszczy na twarzy trochę się uspokoił na szczęście, ale do ideału to jeszcze daleko. Szczególnie, że sił na walkę z tym brak...
Karmienie piersią zaczęło mnie jakoś strasznie denerwować, psychicznie jest mi ciężko je znieść, nie mam ochoty na taki kontakt z Malutką, wieczorne karmienie stało się dla mnie jakąś torturą, sama nie do końca wiem czemu. Może ma to jakieś hormonalne podłoże?

Najbardziej się cieszę, że mogę powiedzieć, że jestem już zdrowa, że nie muszę brać więcej leków i czuję się dzięki temu spokojniejsza. Dzięki za wasze wsparcie!

Jeśli jesteście ciekawi jak czułam się w 7 tygodniu w mojej pierwszej ciąży, to zajrzycie tutaj KLIK

2 komentarze:

  1. Będę kibicować! :)
    Jestem może w o tydzień młodszej ciąży od Ciebie, dokładnie jeszcze nie wiem.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Gratuluje maleństwa! Spokojnych następnych miesięcy!

      Usuń