poniedziałek, 27 października 2014

Lady Comp i starania o dziecko

Większość ludzi kupujących Lady Comp dowiaduje się o nim podczas szukania informacji o alternatywnie dla antykoncepcji hormonalnej. Natomiast fajnie wiedzieć, że to jest komputer cyklu, więc jest tak samo pomocny przy zapobieganiu ciąży jak przy jej planowaniu.
Wspomniałam o tym pisząc o naszym cyklu starań, możecie zajrzeć tu:KLIKKLIKKLIK i tu KLIK. Dziś trochę o szczegółach: jak to wygląda. Nic prostszego. Mierzy się temperaturę jak zwykle każdego dnia rano przed wstaniem z łóżka, i czekamy na odpowiednią migającą diodę. Czerwona dioda oznacza możliwość zajścia w ciążę (uwzględnia długość życia plemnika, komórki jajowej itp), natomiast migająca czerwona dioda oznacza najbardziej optymalny czas na poczęcie, czyli dzień owulacji.

W naszym wypadku udało się już w pierwszym cyklu. I przyznam, że brak konieczności używania testów owulacyjnych był niezwykle miłą odmianą, szczególnie, że po ciąży moje cykle się wydłużyły do 32 dni i owulację miałam niezwykle późno, bo w 22gim dniu. Nie wiem ile bym zużyła tych testów owulacyjnych! Wiele kobiet źle wyznacza swoje dni płodne, wydaje im się, że to "już" i często z tego powodu przesz dłuższy czas mają problemy z poczęciem. Pierwsze USG potwierdziło wiek ciąży, tak jak Lady Comp wyznaczył owulację. Super było też widzieć codziennie rano swoją temperaturę, wiedziała dzięki temu, że utrzymuje się na dość wysokim poziomie, co pozwalało mi marzyć, że się jednak udało.

Pisałam dawno dawno temu o "sztuczności" przy staraniach o dziecko KLIK, wszystkich preparatach, testach, sposobach, o tym jak ciężką to może wprowadzić atmosferę i jak trudne jest do przejścia. Dzięki Lady Comp udało nam się to ograniczyć do jednego urządzenia, jednego pomiaru rano i czekania na migającą diodę. Było to bardzo komfortowe.

Urządzenie też samo informuje o możliwej ciąży (po 15 dniach od zapłodnienia) i potwierdza ciążę po 18 dniach od zapłodnienia. Czyli teoretycznie nie musicie nawet robić testu ciążowego :) Choć chyba mało kto chce sobie odmówić tej przyjemności zobaczenia dwóch kresek!


Wiadomo, Lady Comp nie jest lekiem na całe zło. Jeśli problemy z poczęciem mają podłoże zdrowotne, są związane z niepłodnością to nawet taki komputer cyklu tego nie zmieni. Na pewno może ułatwić monitorowanie cyklu, mierzenie temperatur, sprawdzanie owulacji (czy w ogóle występuje) i pomóc w diagnozie problemu (szczególnie w wersji Baby Comp). 

U nas Lady Comp przez pewien czas idzie na zasłużony odpoczynek, na pewno do niego wrócę po porodzie, znowu planuję karmić piersią i nie wyobrażam sobie brać w tym czasie żadnych dodatkowych hormonów. W ogóle już sobie nie wyobrażam żebym je kiedyś musiała brać!

2 komentarze:

  1. Hej!
    Śledząc Twoj blog nasunęła mi się jedna myśl - chyba warto kupić Lady Comp.
    Gdy mierzyłaś owulację naturalnie staraliście się 9 miesięcy z Lady Comp tylko jeden cykl. Szkoda tylko że to takie drooooogie :(
    GRATULACJE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda Lady Comp nie jest tani :( Zawsze można rozważyć jego najtańszą wersję Pearly... plus poza wyznaczeniem owulacji to jest urządzenie na lata, które będzie jako komputer cyklu będzie pomagało przy antykoncepcji lub planowaniu kolejnej ciąży.
      Inną sprawą jest to, że my nigdy nie daliśmy się "przebadać" i tak na prawdę nie wiemy dlaczego przy Malutkiej zajęło nam to 9 miesięcy-to mogło być złe wyznaczenie dnia owulacji albo zupełnie inna sprawa. Dziękujemy i aż nie mogę uwierzyć, że zostało kilka tygodni do rozwiązania!

      Usuń