sobota, 22 listopada 2014

11 tydzień ciąży (ubrania ciążowe, powrót energii życiowej)

Melduje, że pierwszy raz od kilku tygodni zaczyna mi się coś chcieć. Nie tylko wykonywać niezbędne do przetrwania (swojego i domostwa) czynności, ale coś ekstra. Oczywiście bez szaleństw - coś ugotuję, na jakiegoś maila odpiszę, coś ułożę, posegregowałam zabawki Małej... wiecie, niby zwykłe rzeczy, ale robię je nie dla tego, że: muszę, coś się zepsuje, nie da się przejść itp.


W końcu zniosłam ze strychu swoje ubrania ciążowe. Zapomniałam już JAK WYGODNE są ciążowe jeansy i leginsy! Serio, powinnam była wcześniej iść po te ciuchy. Nie chodzi o to, że w moje spodnie już się nie mieszczę, bardziej o to, że wpijają się w mój brzuch (szczególnie po posiłkach) w miejscu gdzie teraz znajduje się Groszek. Przy okazji przejrzałam też, co będę musiała dokupić. Mam to szczęście, że moje ciąże przypadają dokładnie na te same pory roku (różnica jest zaledwie miesiąca), więc nie będzie tego dużo, ale leginsy i trochę bluzek z długim rękawem zdecydowanie się przyda. Przyznam się, że w pierwszej ciąży kupowałam mało takich podstawowych rzeczy, ale sukienki, spódnice, swetry... to mnie kusiło :)

Moja twarz jest w coraz gorszym stanie, pełno mam zaskórników i takich podskórnych pryszczy, w tym tygodniu postanowiłam poprawić się trochę z pielęgnacją, pilnuję regularnych peelingów i nawkładania kremu. 

Zrobiłam też sobie listę rzeczy, które chciałabym zrobić przed końcem tego roku, stwierdziłam, że nic tak nie pomaga jak dobra lista. Kto jeszcze jest maniakiem list, wykreślania i planowania? To tak w ramach wykorzystania tej energii, którą mam i na wypadek gdyby nie planowała zostać ze mną na dłużej.

Według Pregnacy + w tym tygodniu na początku Groszek był wielkości figi, 
a kończył jako śliwka. Urocze!

Jeśli jesteście ciekawi to 11 tydzień mojej ciąży z Malutką jest tutaj KLIK,  a post o tym, gdzie kupować ubrania ciążowe tu KLIK

1 komentarz: