sobota, 8 listopada 2014

9 tydzień ciąży (wizyta u gina i karta ciąży)

Ten tydzień zdecydowanie upłynął pod znakiem wizyty u mojego ginekologa. Była to pierwsza wizyta od czasu mojej choroby i całego leczenia, byłam więc bardzo ciekawa, co powie na ten temat. Oczywiście byłam ciekawa czy wszystko rozwija się prawidłowo i czy u Groszka wszystko dobrze.
Pierwsza rzecz jaka mnie czekała to założenie karty ciąży: mierzenie ciśnienia, ważenie, wpisanie wszystkich dotychczasowych badań, grupy krwi... Według początku mojej ostatniej miesiączki (15.08.2014) mój termin porodu przypada na 22gi maj. I to oznacza również, że powinnam dziś być dokładnie w 12 tygodniu ciąży. Jak wiecie nie do końca poszłam za tymi wyliczeniami na blogu, bo wiem, kiedy miałam owulację i wiem też co pokazało pierwsze USG. Niemniej jednak mój lekarz zdecydowanie optował za wyliczeniami na podstawie ostatniej miesiączki i ustalił USG genetyczne na przyszły tydzień! Nie mogę się doczekać - idziemy całą rodziną, i tak nie mamy z kim zostawić Malutkiej, a jak będzie bardzo dramatycznie to najwyżej mąż wyjdzie i tyle... Pamiętam, że to USG genetyczne było dla nas w pierwszej ciąży dużym przeżyciem. Pierwszy raz widzieliśmy wtedy bijące serduszko u naszego Maleństwa.

Poza tymi radosnymi informacjami rozmawialiśmy o tych nieszczęsnych antybiotykach - gin uspokajał mnie, że nie uważa, żeby podanie Augmentinu było błędem oraz że jest on sklasyfikowany nadal w grupie leków B (czyli tak jak Duomox, który dostałam później). On sam wybrał by inny lek, ale teraz nie ma to już znaczenia. Niestety pozostałością po braniu antybiotyku jest początek drożdżycy jako efekt wyjałowienia organizmu. Mam w zanadrzu receptę gdyby coś się więcej działo, ale na dzień dzisiejszy nie czuję, żeby coś się tam rozwijało. Lekarz przykazał, żeby brać te leki tylko w wypadku zaobserwowania jakiś symptomów. No to się na razie wstrzymuje.

Do tego dostałam skierowanie na morfologię, poziom cukru, przeciwciała i badanie ogólne moczu - czyli standardowa procedura.

Jeśli chodzi o to jak się czuję... to czuję się nadal kiepsko. Brak mi sił i chęci na cokolwiek, najchętniej zaległabym na kanapie. Najwięcej energii mam jeszcze rano i staram się tam skumulować wszystkie rzeczy, które chciałabym tego dnia zrobić.
Muszę jeść co 2-3 godziny. Inaczej koniec, mdłości, rozdrażnienie i jeszcze gorsze samopoczucie, ciężko mi niestety tego pilnować, ciężko przygotować sobie coś wcześniej. Do tego nie mogę zjeść zbyt dużo na jeden posiłek, bo też zaczynam czuć się źle.
Spanie nadal jest wyzwaniem, budzi mnie każdy najmniejszy szelest, a rano koło 6:30 otwieram oczy i po spaniu... w ciągu dnia raczej nie mam co liczyć na drzemki. Masakra.
Cera niby trochę lepiej, ale nie mam nawet ochoty ani siły za bardzo z nią walczyć. Nakładam make up jak mam zaplanowane jakieś wyjście i tyle :)

Jeśli jesteście ciekawi czym różnił się 9 tydzień podczas mojej pierwszej ciąży zapraszam tutaj KLIK

6 komentarzy:

  1. My też nie raz braliśmy na wizytę Rybkę. I lubiliśmy to. Sami przyszliśmy ostatnie ze dwa razy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, gratulację! Już 9 tydzień (12 wg lekarza) jak to szybko zleciało :) to ja też się pochwalę, w poniedziałek zobaczyłam na teście drugą jasną kreseczkę :) niestety wczoraj po "przytulaniach" z mężem pojawiło się lekkie krwawienie i normalnie prawie zawału dostałam. Później już nic a nic, nawet kropki ale i tak jestem zdenerwowana, że coś może być nie tak. Lekarz mnie uspokaja i każe obserwować sytuację ale co się strachu najem to moje...
    A na pocieszenie powiem Ci, że u mnie też cera wygląda jak u nastolatki chociaż nawet wtedy nie miałam z nią problemu :/ no cóż, takie uroki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać:
      Pozdrawiam
      W. :)

      Usuń
    2. GRATULACJE! Bardzo się ciesze! Używałaś ostatecznie w tym cyklu testów owulacyjnych? Spokojnych i zdrowych 9 miesięcy! Ja aż nie wierzę, że ten czas tak szybko leci, szczególnie, że przy pierwszej ciąży I trymestr ciągnął się niemiłosiernie! A jutro już USG pierwszego trymestru, szok!

      Usuń
  3. W poprzednim cyklu używałam testów owu i okazało się, że mam ją bardzo późno, bo na moje 32 dni cyklu owu wypada w 22 dniu. Dlatego poprzednie próby nie dawały efektu. W tym szczęśliwym cyklu akurat w czasie owulacji byliśmy na wakacjach i tam stworzyliśmy małego Groszka. Jestem strasznie szczęśliwa i gdyby nie uszy to uśmiech bym miała dookoła głowy ;) Póki co to absolutnie żadnych objawów nie mam. Nic a nic. Tylko małe smyranie w dole brzucha i tyle :)
    Pozdrawiam
    W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Objawy na pewno się pojawią, nie martw się :) Dużo dziewczyn nie czuje na początku "żeby było w ciąży", ale jak najbardziej są :D Uściski

      Usuń