poniedziałek, 17 listopada 2014

Wełniany otulacz Puppi - moja recenzja

Nasza przygoda z otulaczem od Puppi zaczęła się tutaj KLIK. Otwarcie pisałam, że nie wiem czy to będzie związek na dłuższy czas czy tylko przelotna znajomość, wełniane otulacze zawsze mnie lekko stresowały i odstraszały. Postanowiłam się zmierzyć ze swoimi uprzedzeniami i po prawie dwóch miesiącach donoszę, że:
Kupiłam drugi wełniany otulacz! Niech to będzie dowód na to, że polubiłam się z wełną i z Puppi, choć nie jest to otulacz idealny. Ale o tym za chwilę.

Wykonanie bardzo staranne, cała wykończeniówka super - nic tak nie wkurza jak wystające gdzieś nitki, krzywo nabite napki itp. Gumki przy nóżkach delikatne (na początku miałam wrażenie, że aż za bardzo), ale dobrze spełniają swoją rolę, nie odciskają się. 
Puppi jest bardzo zgrabnym otulaczem, z pieluszek, które miałam najbardziej przypomina mi w kroju itti bitti, choć nie jest aż tak mocno wycięty w kroku. Ma to swoje plusy: dobrze prezentuje się na pupie, nie stwarza efektu "wielkiego odwłoka", dobrze przylega przy nóżkach. Minusy jakie widzę to: nie bardzo nadaje się do używania z grubymi prefoldami. Nasze z Kikko w rozmiarze  regular złożone na trzy ledwo się do niego mieściły. I nie chodzi tu tylko o możliwoś regulacji napami na wysokości, ale po prostu o to, że sam środek jest wąski i prefold wystawał bokami. O przykryciu nim formowanki można pomarzyć (ta z Puppeko jest od niego sporo większa, choć przyznaję, że to raczej jest kategoria gigant), ale nawet firmowa formowanka z Puppi nie jest tak ładnie schowała przy nóżkach jakbym chciała. Zresztą sami oceńcie.


Zdecydowanie najlepiej funkcjonuje z małymi prefoldami albo firmowymi wkładami bambusowymi i konopnymi z Puppi. Wkłady bambusowe z Pupulek złożone na trzy mieszczą się, ale "od biedy" i nie jestem zadowolona z efektu. No więc wiadomo, coś za coś, zgrabny krój kosztem pewnej uniwersalności. Oczywiście producent nie deklaruje, że jego otulacz będzie pasował do produktów spoza jego firmy, ale kiedy ma się już jakiś tam stosik to szuka się bardziej uniwersalnych rozwiązań.

To, co jest jego kolejnym plusem, to w przeciwieństwie do otulaczy PULowych, które tylko powstrzymują wilgoć przed wyddostaniem się na zewnątrz, on ją dodatkowo chłonie. Co daje nam większe zabezpieczenie przed wyciekami. U nas najlepiej było to widać po nocy, zero wycieków choć sam otulacz potrafił być wilgotny.

Jedna rzecz, która mnie denerwowała. Napy. Nie lubię pieluszek na rzepy, pisałam o tym nie raz, więc z radością wybrałam opcję z napami. I niestety napki na długości trzymają dość słabo. Nie raz zdarzyło mi się ubierać otulacz i przy zakładaniu napka puściła. Wkurzające na maksa. Nigdy nie zdarzyło się to podczas gdy Malutka nosiła otulacz. Mam formowankę z tej firmy, w której napy trzymają bez zarzutu, a w obu otulaczach niestety słabo. Sam rozstaw napek fajny, daje spore pole do dobrego dopasowania otulacza, ale wolałabym, żeby były mocniejsze.

Pranie. To, co najbardziej wszystkich ciekawi i przeraża! No więc zgodnie z zaleceniami producenta wietrzymy otulacz jeśli nie jest przemoczony. Mój mąż nie mógł się nadziwić, że nie śmierdzi :) Chodził i wąchał regularnie. Pierwsze pranie zaliczyliśmy ze względu na przybrudzenie kupą. Nie było większych problemów, pilnowałam tylko żeby jakoś szalenie mocno go nie wykręcać w rękach - zamiast tego zawinęłam w ręcznik i lekko odcisnęłam, a potem rozłożyłam do suszenia. Przyznam się też, że nie użyłam specjalnego środka do prania wełny (na początku nie wiedziałam do końca czy w ogóle polubimy się z wełną, przy zamawianiu drugiego otulacza sklep nie miał jeszcze w ofercie specjalnych środków do pielęgnacji) i tym sposobem używałam... swojego szamponu do włosów (uwaga! mam bardzo delikatny szampon: bez sls, bez silikonów i bez parabenów, nie polecam używać do tego celu "standardowych szamponów"). W każdym razie dbanie o te otulacze jest rzeczywiście bezproblemowe. Na razie nie musiałam ich lanolinować - na pewno dam znać jak mi poszło, jak do tego dojdzie.

Na koniec cena: 65 zł. Myślę, że plasuje się w "średniej krajowej", super tanio nie jest, ale drogo też nie. Warto zwrócić uwagę, że wełniane otulacze z innych firm kosztują tak koło 100zł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz