piątek, 12 grudnia 2014

Co u nas plus 13 i 14 tydzień ciąży

Życiowo się u nas dzieje ostatnio sporo i to na wielu frontach. Taki najbardziej przyziemny to remont klatki schodowej, który trwa już półtora tygodnia i panowie niczym w "Dniu Świra" od rana do popołudnia kują, ryją, wiercą, wylewają beton... Poza odgłosami z placu budowy mamy też zapewnioną grubą warstwę pyłu, który wciska się każdą dziurą do naszego mieszkania. Samo wychodzenie i wchodzenie też jest utrudnione. Generalnie mamy dość, choć wiemy, że będzie pięknie.


Poza tym grudzień jest czasem, kiedy mój mąż dużo pracuje. Dużo jeździ. Dużo go nie ma. Nie jest nam lekko, oboje padamy pod wieczór na twarz i nie bardzo mamy siłę ani ochotę żeby spędzić ze sobą wartościowy czas. Każde robi to, czego nie zdążyło w ciągu dnia i... idziemy spać. Smutno nam, że tak mijają nam dni.

Mała ma ostatnio bardzo nierówne dni - pół dnia super, pół dnia marudzenia... czasem nie idzie zupełnie dojść o co jej chodzi. Do tego zamieniła się w jakiegoś jedzeniowego potwora! Jest ciągle głodna! I bardzo głośno to komunikuje. Nie da się NIC sobie zrobić do jedzenia w kuchni bez jej udziału i bez jej poczęstowania. I wcale nie czeka cierpliwie, krzyczy podczas całego procesu przygotowania jedzenia: mniam mniam mniam! Jakbyśmy jej nie karmili tydzień. Jasne, że wolę tak niż mieć niejadka, ALE jest to bardzo męczące, szczególnie teraz kiedy sama muszę coś zjeść co 2-3 godziny i mam zagwarantowane do każdego posiłku wrzaski: mniam mniam mniam!

Ciążowo wszystko jest w normie, tydzień 13 minął właściwie bez żadnych większych wydarzeń, ale to dobrze - "nudna" ciąża to dobra ciąża! Nie chcę żadnych dodatkowych stresów ani emocji. Coraz więcej czuję ruchów Groszka, raz udało się mojemu mężowi poczuć jego kopnięcie, choć większość ruchów jest jeszcze niewyczuwalna z tej strony brzucha. 14 tydzień był pełen uczucia dyskomfortu - takiego poczucia rozciągania się wszystkiego w moim brzuchu, "rozpychania" się Groszka. Autentycznie czułam się tak jakby miała zatrucie pokarmowe, coś mnie bolało, ale ni do końca, trochę mi było niedobrze, byłam totalnie zmęczona. To wszystko przekładało się na moje poirytowanie, zły humor i generalnie złe dni. Może częściowo to też wina hormonów? Miałam też śmieszną sytuację podczas usypiania Małej na drzemkę, kiedy leżała na mnie i nie potrafiła się dobrze ułożyć - co chwilę się wierciła. I co ona się się ruszyła, to Gorszek ją kopał - jakby chciał jej dać znać, że on też tu jest i jemu też jest niewygodnie. Najgorzej, że czułam to wszystko ja - "osaczona" z każdej strony przez dzieci i TEŻ mi było niewygodnie!!! Tylko kogo ja mam kopnąć? ;)

Okazało się też, że muszę sporo uzupełnić moją szafę ciążową, bo rzeczy, które mam nosiłam przez całą moją poprzednią ciąże i niestety są na mnie teraz za duże! Głównie myślę o spodniach i takich zwykłych topach. Wkurzam się, bo nie mam tak naprawdę kiedy na te zakupy się wybrać i chodzę ubrana trochę jak taki ostatni biedak...

Staram się do tego wszystkiego podejść z humorem i wziąć to na przetrzymanie, ale nie jest łatwo. Zobaczymy co przyniesie następny tydzień!

5 komentarzy:

  1. Trafiłam właśnie na Twojego bloga i na pewno pozostanę na dłużej - obecnie jestem w 17 t.c., termin mam na 30 maja :) Miło będzie śledzić objawy i samopoczucie u kogoś na podobny etapie.
    To moja pierwsza ciąża i staraliśmy się z mężem o nią 9 miesięcy - tak jak Ty poprzednio.
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje Maleństwa! Zdrowych i spokojnych następnych miesięcy! Cieszę się, że nas znalazłaś i fajnie będzie czytać pod postami jak ty się czujesz - nie ma jak wymiana doświadczeń ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Witaj,
    doczytałam poprzednie wpisy.. zadrżałam, gdy czytałam o tym wypadku. Jak to dobrze, że to się TAK skończyło!
    Heh, ja też niebawem będę musiała nawiedzić sklepy dla ciężarnych, spodzień zrobił się jakby przymały w pasie:-] ale to dobrze, lepiej w tę stronę ciążę znosić!
    Kochana, zastanawia mnie natomiast, że JUŻ czujesz ruchy Groszka. Wcześnie, co? Jak babcię kocham, u mnie ruchy były nie prędzej jak w 16tc (jeden raz), a dwa razy bodaj w 17 dopiero. Zadziwiające!
    Kibicuję dalej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, im więcej czasu mija, tym bardziej dociera do mnie jak mógł się ten wypadek skończyć. UDAŁO mi się kupić jeansy (hm jest niezawodny pod tym względem - trochę drogo, ale jedna para spodni na 9 miesięcy...) Jeszcze teraz poluje na jakieś leginsy. Co do ruchów, to jeśli czytałaś wcześniejsze posty, to datuje tygodnie ciąży według owulacji, bo dzięki Lady Comp wiem dokładnie kiedy zaszłam w ciąże, natomiast "standardowo" według ostatniej miesiączki jestem dziś dokładnie w 17 tygodniu i 4 dniu bodajże...więc w sumie nie tak wcześnie :) Do tego dużo zależy gdzie jest łożysko, czy z tyłu bardziej czy z przodu, no i ponoć w kolejnych ciążach czuć szybciej ruchy (albo człowiek już wie co to za uczucie i szybciej się orientuje...). Dzięki, że jesteś z nami! Uściski!

      Usuń
    2. Nie ma sprawy;-)
      Zaglądam niemal codziennie!

      Usuń