poniedziałek, 1 grudnia 2014

Formowanka Pupeko - moja recenzja

Formowanka z Pupeko była na mojej liście "wymarzonych pieluszek" KLIK. Nie udało mi się dostać wzoru z lizakami, ale wersja Dress, też mi się spodobała. To jest rozmiar one-size (od 4 do 13kg). Ja już nie raz i nie dwa pisałam, że nie przepadam za formowankami, ale nadszedł taki czas w życiu Małej, że potrafiła podczas drzemki przesikać WSZYSTKO w co ją wsadziłam. Każdą możliwą opcję, która stosowałam na noc na tej jednej drzemce potrafiła "rozłożyć na łopatki". Więc skusiłam się na formowankę z Pupeko, która wydawała się być "kuloodporna", czyli że zniesie wszystko.

Co mi się w niej podoba?
Po pierwsze zapinanie na napy. To kwestia indywidualna, ale ja nie przepadam za rzepami, wolę napy, które są solidniejsze i nie czepiają mi się innych rzeczy w praniu. Bardzo mocno trzymają, rozstaw jak najbardziej w porządku. 

Po drugie podobała mi się opcja falbanek koło nóżek, która rzeczywiście nam się sprawdziła, zero wycieków tamtędy, a mamy dziecko szczupłe, które nigdy nie miało "tłustych niemowlęcych nóżek". 

Po trzecie możliwość dopinania wkładu i dołożenia jeszcze jednego dodatkowego wkładu. Wkłady dobrze się układają w pieluszce, nie sprawiają, że formowanka staje się jeszcze większa. Mniejszy wkład ma opcję sucho/mokro (z jednej strony jest mikropolar dający uczucie suchości), z której osobiście nie korzystamy, Mała nie jest wrażliwcem, więc zawsze wybieramy opcję bambusem do góry. 

I co najważniejsze, rzeczywiście jest BARDZO chłonna. Kupiłam ją z początkiem września, używam za każdym razem jak jest sucha i od tego czasu nigdy mnie nie zawiodła. 

Wykończeniówka też super, nic nie odłazi, nic się nie "siepie", ładnie się pierze.

Co mi się mniej podoba?
Cena nie jest mała ten konkretny model kosztuje 55zł. Biorąc pod uwagę, że trzeba do pieluszki formowanej mieć jeszcze otulacz to robi się trochę drogawo... Dobrą wiadomością jest to, że istnieje opcja kupienia tańszej, niedesignerskiej wersji - zwykła biała formowanka kosztuje 49zł.

Rozmiar. Można przeczytać w necie, że ta formowanka jest wielka. Ale dopiero jak ją dostałam do rąk to sobie pomyślałam: nie jest wielka, jest OGROMNA! I choć producent na swojej stronie pisze, że jest zgrabna, to jest to raczej zgrabność modelki plus size. To stwarza dla mnie dwa problemy: po pierwsze nie nadaje się dla mnie na nic poza spaniem (nocnym i drzemkami). Po drugie jeśli łudzicie się, że jakiś otulacz bez problemu ją zakryje... to porzućcie nadzieję. U nas pasuje TYLKO Bambino Mio w rozmiarze 9-12 kg (i to też nie idealnie). Żadne tam Milovie nie ogarną tematu. Można oczywiście zakupić otulacz prosto od producenta, ALE jest zapinany na rzepy (tylko!), co mnie nie przekonuje, wzory to oczywiście kwestia gustu, ale w moje akurat nie wpadły.

Czas schnięcia. Pomimo wyciąganych wkładów sama "baza" schnie długo. Newralgicznym punktem są gumki przy nóżkach i na pleckach.

Minusów, które by zupełnie dyskredytowały tą pieluszkę nie znalazłam, uważam, że to bardzo dobry produkt, jeśli się liczy z jej rozmiarem i czasem potrzebnym na wyschnięcie. Dobrze mieć, choć jedną taką "pancerną" pieluchę w swoim zestawie, nie żałuje zakupu, ale gdybym miała dziś dokupić dodatkową formowankę... hmm.. może skusiłabym się na jeszcze jedną, ale raczej celowałabym w inną firmę. Na pewno godna uwagi opcja.

Znacie? Używacie Pupeko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz