wtorek, 29 grudnia 2015

Jeszcze w starym roku...

Ten rok kończymy będąc w szoku. W szoku, że to już. 2015 się kończy, za chwilę go nie będzie i zostanie tylko wspomnieniem. Pięknym, ale też trudnym. Tyle wzywań za nami! Staliśmy się rodziną 4 osobową i nie obyło się to bez nerwowej końcówki ciąży i oczekiwania na rozwiązanie. Przeprowadziliśmy się, przeżyliśmy gigantyczny remont, zmieniliśmy pracę i... kiedy w końcu udało nam się jakoś ogarnąć rzeczywistość przyszedł szalony grudzień i 2015 odchodzi!

niedziela, 15 listopada 2015

Dawno, dawno temu...

...prowadziłam bloga. Bardziej lub mniej regularnie, ale jednak. Ostatnimi miesiącami jednak poległam. Jeśli chcecie poczytać dlaczego i co u nas słychać to serdecznie zapraszam!

środa, 12 sierpnia 2015

Dwa miesiące po porodzie - co u nas?

Matko, jak gorąco! Macie czasem wrażenie, że wasze życie zatoczyło koło i jesteście w podobnym momencie życia/sytuacji/miejscu - niby bogatsi o nowe doświadczenia, a jednak znowu w tym samym momencie. Te upały to był taki punkt na liście do odhaczenia, żeby wszystko się zgadzało. Dwa lata temu jak urodziła się Malutka trwała właśnie taka fala upałów. Na pewno nie tak dotkliwych i długich jak te, ale jednak. Pamiętam jak każde karmienie piersią było torturą, bo grzałyśmy się wzajemnie, pot ściekał mi po plecach, a ona chciała pic co chwilę! Wtedy to ukuło się u nas powiedzenie rodem z serialu mego dzieciństwa "Allo allo"- o upadłej madonnie z wielkim cycem-matce wiecznie karmiącej. Kto oglądał ten wie. Groszek jest zupełnie taki sam jak jego siostra (i pewnie każde inne niemowlę w takich temperaturach) i jest gotowy "wisieć na piersi", i pocić się przy tym jak mysz. Ja w tym czasie robię listy rzeczy do spakowania/do zrobienia/do załatwienia w związku z naszą przeprowadzką, tak jak dwa lata temu. A do tego nic nie idzie jakbyśmy chcieli -wypisz wymaluj nasza sytuacja sprzed dwóch lat...

wtorek, 28 lipca 2015

TAG Co jest w mojej torebce? Recenzja torebki Babymel Amanda i niespodzianka!

Dziś będzie zupełnie inaczej niż zwykle, połączenie recenzji torby Babymel Amanda z TAGiem "Co jest w mojej torebce". Zobaczycie jak wygląda moja torba po całym dniu spędzonym poza domem. Weźcie coś do picia i jedzenia, usiądźcie wygodnie, bo rodzina w budowie zaprasza na film!

sobota, 25 lipca 2015

Super proste (w miarę zdrowe) ciasteczka, które można zrobić razem z dwulatkiem

To jest jeden z tych przepisów, którego nie da się zepsuć. Wyjdzie każdemu, nawet jeżeli w kuchni gotujesz tylko wodę na herbatę. Dodatkowym plusem tego przepisu jest to, że można go spokojnie wykonać z dwulatkiem. Testowane na naszej niezwykle aktywnej Malutkiej, była zaangażowana przez całe przygotowania i niezwykle dumna z faktu, że mogła pomóc.

niedziela, 19 lipca 2015

Zabawka "z niczego" 5

Jedna z tych zabawek "na chwilę", które pomagają przetrwać deszczowy dzień lub gotowanie obiadu. Potrzebujecie duży karton - powinien być na tyle duży, żeby dziecko mogło w nim siąść albo wpełznąć :) Flamastry, kredki opcjonalnie naklejki. Malutka była zajęta dobre 20 minut, a potem jeszcze dodatkowe 10 już z moją pomocą. Malowanie kredkami nabiera nowego wymiaru jeśli można to robić z głową w kartonie :D


Inne zabawki "z niczego" KLIKKLIKKLIKKLIK

wtorek, 7 lipca 2015

Co u nas po miesiącu?

Życie, tak jak się spodziewaliśmy, nabrało nowego tempa. Cały czas trwa proces adaptacji i nauki radzenia sobie w nowej rzeczywistości. Pochłania mnie to zupełnie i chciałam się na tym mocno skupić, poświecić czas mojej rodzinie i sobie. Mało mnie było w internecie, na blogu prawie wcale, ale czuję, że nadszedł czas powrotu.

piątek, 19 czerwca 2015

Mój poród z drugim dzieckiem

Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Jak większość z was wie już od kilku dni byliśmy w szpitalu, możecie przeczytać o tym tutaj KLIK i tutaj KLIK.
W piątek 05.06 miałam drugą próbę wywoływania porodu, która zakończyła się fiaskiem, o 15 byłam już po kroplówce i z decyzją, że wysyłają mnie do domu następnego dnia, o czym wam zresztą pisałam.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Minął tydzień...

od naszego powrotu do domu ze szpitala! Wyobraźcie sobie, że w zeszły piątek po napisaniu poprzednego posta - urodziłam. Sama, bez wspomagaczy, w tempie ekspresowym i oto Groszek jest na świecie!

piątek, 5 czerwca 2015

Kolejny update

Niestety środowa próba wywoływania porodu nie dała rezultatu, Groszek grzecznie przeleżał w brzuchu. Czwartek był dniem na regenerację sił i zaciskaniem kciuków, że może coś "samo się" zacznie dziać. A dziś od rana kolejna kroplówka z oksytocyną, na początku wydawało się, że są jakieś postępy, że skurcze przybierają na sile, rozwarcie doszło do 3 może 3,5 cm i... Przez następne godziny nie drgnęło.

Jedynym rezultatem tych prób są 4 dziury po wenflonach, siniaki i straszne zmęczenie. No i zawiedzione nadzieje. 

Dalszy plan działania jest taki, że jeśli do jutra nic się nie wydarzy, to wypisują mnie do domu z przykazem dziennego zgłaszania się na ktg. 

Sama nie wiem czy się cieszyć czy płakać. Po tygodniu leżenia w szpitalu traktuję tą opcję wyjścia jako jakąś porażkę, nie wyobrażam sobie, że Groszek z tego szpitala wychodzi nadal w moim brzuchu. Gdyby ta propozycja padła 4 dni temu myślę, że inaczej bym do tego podeszła. Z drugiej strony siedzenie tutaj nie ma żadnego sensu, szczególnie, że co do tego, że Groszek ma się dobrze lekarze nie zgłaszają jakiś wątpliwości. Z trzeciej strony fajnie by było rodzić w sposób naturalny, a nie indukowany...
Mówię wam, mam taki mętlik w głowie, że sama do końca nie wiem czego chcę. Najbardziej to bym chciała, żeby się dziś wieczorem urodził. Ot co, ale chyba nie mam już na to nadziei.

Dzięki za wasze wsparcie, wszystkie dobre słowa i trzymane kciuki! Bardzo doceniamy!

środa, 3 czerwca 2015

Co się u nas dzieje i dlaczego nas nie ma?

Długo było tu cicho i wynikało to z wielu powodów. Dziś w końcu czuję się na siłach żeby napisać co się u nas dzieje. Dziękuje wam bardzo za troskę i pytania, przepraszam, że musieliście tyle czekać.

sobota, 9 maja 2015

35 tydzień ciąży (więcej skurczy, bardziej zmęczona i emocjonalna jazda)

Zupełnie serio w tym minionym tygodniu pierwszy raz naprawdę poczułam, że mogę urodzić JUŻ. Miałam kilka takich skurczy, które napędziły mi stracha i były bolesne, ale na szczęście po po gorącej kąpieli się uspokoiły. Coraz więcej się ich pojawia, bywają dość regularne i za każdym razem rodzi się w mojej głowie pytanie: czy to próba czy to już?

sobota, 2 maja 2015

34 tydzień ciąży (gbs, skurcze, torba do szpitala)

Końcówka ciąży może być dość stresująca. Cały ten emocjonalny 9 miesięczny rollercoaster zbliża się do końca, ale wątpliwości i zmartwienia nie chcą odpuścić!
Tak samo jak inne "cudowne" dolegliwości ciążowe! Ciekawi jaki był ten tydzień?

czwartek, 30 kwietnia 2015

Preferencje odnośnie płci dziecka

To jeden z tych "grząskich tematów", który zawsze najbezpieczniej zbyć stwierdzeniem: "ważne, żeby było zdrowe".
W czasach, kiedy prawie wszyscy poznają płeć dziecka przed narodzinami trochę temat ucichł, no bo jak tu dyskutować skoro wiadomo, że będzie chłopak - nikt nie spyta wprost: a nie wolelibyście dziewczynki?
Ludzie ludźmi, ale czy można mieć preferencje i czy warto się do tego przyznawać?

środa, 29 kwietnia 2015

Dylemat fotelikowy cdn

Aż mi się śmiać z nas chce, bo temat fotelika zaczął spędzać mi sen z powiek. Wizję, że Groszek się urodzi i nie będzie w czym go wozić stawały się coraz bardziej realne (no może nie do końca, bo była jeszcze opcja wożenia do w naszym Maxi Cosi City po Małej...). Przyznam, że wasze komentarze tutaj KLIKjeszcze bardziej mi namieszały w głowie i ciężej się podejmowało decyzję. A po nocach śnił mi się wózek BabyZen YOYO...

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dziecko #2: moje myśli, obawy, emocje...

Kiedy oczekuje się pierwszego dziecka wiele osób pyta: czego się obawiacie najbardziej, na co się nastawiacie. Przy drugim dziecku, mam wrażenie, ten temat zanika lub jest sprowadzany jedynie do pytania o to jak pierwsze dziecko zareaguje na kolejne i co zrobić, aby ta transformacja przebiegła jak najspokojniej. A co z rodzicami? No przecież już doskonale wiedzą co i jak, więc nie ma powodu do obaw i niepokojów. Czy na pewno?

sobota, 18 kwietnia 2015

32 i 33 tydzień ciąży (USG trzeciego trymestru, zdjęta obrączka i anemia)

Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w wydarzenia. Pierwszym było USG trzeciego trymestru, byliśmy na nim w dwójkę, moja mama mogła zająć się w tym czasie Malutką. Muszę przyznać, że była to miła odmiana, mogliśmy na spokojnie oboje przeżyć to badanie. Wszystko wygląda dobrze, Groszek jest ułożony główką w dół, pięknie pokazywał(ła?) buzię, ładnie współpracował, wszystkie wymiary w normie, wszystkie przepływy też. Lekarz potwierdził datowanie na 32 tydzień (gdzie na papierze był 34 - więc tu bez zmian). Szyjka jest zamknięta, ma ok 2,5 cm, więc nie jest jakoś szczególnie długa i jak to lekarz określił: "siedzieć na d...pie przez najbliższe dwa tygodnie". Byliśmy dzielni i dalej nie znamy płci, choć ciekawość nas zżera!

czwartek, 16 kwietnia 2015

Otulacze Milovia - recenzja po dwóch latach

Półtora roku temu pisałam recenzję otulaczy Milovia, możecie ją przeczytać tu KLIK. Nie była to recenzja pisana po dwóch tygodniach użytkowania, ale po prawie pół roku i co tu dużo mówić, poza ceną nie znalazłam w nich wtedy nic co by mi nie pasowało. A jak jest po prawie dwóch latach?

piątek, 10 kwietnia 2015

Małe zamówienie z Pupus (nowe otulacze i wkładki laktacyjne)

Przyszło dziś moje małe zamówienie z Pupus. Skusiłam się na trzy otulacze one-size i dwie pary wkładek laktacyjnych. Nasze otulacze z Milovi ostatnio stały się nie do używania (temat na osobny post, co się z nimi stało po niecałych dwóch latach...), więc szukałam jakiejś alternatywy. I postanowiłam dać szansę tanim (39zł!) polskim otulaczom właśnie z Pupus. Poza ceną podoba mi się to, że mają podwójną gumkę wokół nóżek. Obecnie przy Małej to nie jest aż tak istotne bo, 90% kup ląduje w toalecie i  wiadomo konsystencja kupy nie jest już taka "lejąca" jak przy małym dziecku. Mając jednak z tyłu głowy, że za niedługo będzie tych otulaczy używał Groszek stwierdziłam, że podwójna gumka będzie dobrym rozwiązaniem. Bardzo lubiłam tą opcję przy otulaczach Bambino Mio. Otulacze mają też w środku zakładkę do wkładania wkładów i prefoldów, bez której sobie nie wyobrażam otulacza ;)

Zamówiłam sobie też wielorazowe wkładki laktacyjne (10,70zł para) i wrzucam wam w ramach ciekawostki zdjęcie porównawcze wkładek z Pupeko i Pupus. Różnica w rozmiarze ogromna! Na pewno dam znać co o nich myślę po wypróbowaniu.
z lewej strony Pupeko, z prawej Pupus
I to już całe mini zakupy (no dobra był jeszcze Nappy Fresh do prania, ale kto to chce oglądać?!). Czeka jeszcze na kilka innych przesyłek, wszystko związane z "wiciem gniazda" i uzupełnianiem zakupów dla Groszka, ale też dla Małej (żeby nie musiała się o to martwić później).

środa, 8 kwietnia 2015

31 tydzień ciąży (syndrom wicia gniazda i obawy)

Poczułam w tym tygodniu taki paraliżujący strach, że nic w domu nie mamy gotowe na narodziny Maluszka. Miałam wizje przedwczesnego porodu albo leżenia plackiem w szpitalu i świadomość, że przecież nie kupiłam dla Groszka jeszcze skarpetek ani ręcznika z kapturem... Tak, nie żartuje! Mózg kobiety w ciąży pracuje w zupełnie inny sposób niż innych ludzi, którzy raczej martwiliby się w tej sytuacji o inne rzeczy. Jak się na chwilę zatrzymam i o tym pomyślę, to śmieje się sama z siebie. Próbowałam w tym tygodniu ten strach przekuć na coś pozytywnego i konstruktywnego, przejrzeć rzeczy, zrobić listę co jeszcze trzeba by było uzupełnić... jednak to był też tydzień świąteczny, który dla nas oznacza bardzo intensywny czas. Niewiele więc udało się z tego zrealizować.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Haul "Groszkowy"

Nie ma tych rzeczy wiele, tak jak pisałam tutaj KLIK, większą część noworodkowej wyprawki mamy po Malutkiej, nie znaliśmy płci, więc wiele ubranek mamy neutralnych, lista rzeczy do uzupełnienia nie była długa. A i tak część z tych rzeczy, to bardziej "chciejstwa" (choć praktyczne) niż prawdziwa potrzeba.

Bardzo chciałam dokupić otulacze SwaddleMe (o samym spowijaniu możecie  przeczytać tutaj KLIK), które przy Małej sprawdziły się świetnie. Mieliśmy z nią 3 i to było tak na styk, przy czym dwa już były "zmęczone życiem", dostaliśmy je od znajomych po ich dzieciach, które były zdecydowanie większe niż Malutka i choć rzepy nadal trzymały świetnie, to chcieliśmy coś mniej powyciąganego. Dokupiłam trzy, nasze dwa znalazły nowy dom, więc dla Groszka mamy 4.
Zależało mi też na nowej poduszce do karmienia, Malutką bardzo lubiłam karmić na swojej "fasolce" z Motherhood, ale że była kupiona używana, i ja też ją używałam długo, to przypominać zaczęła bardziej naleśnik niż cokolwiek innego. Stara poszła w świat, a w TK MAXXie (wiem, że non stop piszę, że kocham ten sklep, ale naprawdę tak jest!) dorwałam taką. Jest grubaśna, wygodna, ma swój pokrowiec (dla mnie ważna sprawa, bo zabierałam też ją na wyjazdy). Podoba mi się, że jest w wyglądzie dziecięca a nie dziecinna, jeśli wiecie o co mi chodzi.
Torba dla mnie. Ostatecznie zdecydowałam się na tą z Babymel, model Amanda Zipper Black. Od razu poszła w ruch, na razie oczywiście noszę tylko rzeczy Małej i swoje, ale jestem z niej bardzo zadowolona, jest elegancka, klasyczna i nie krzyczy z 5 kilometrów (oto torba matki dwójki dzieci!). Zdecydowanie droższy zakup, zdecydowanie nie z tych koniecznych, alem bardzo szczęśliwa z jej powodu. Jak chcecie mogę jej poświecić osobny wpis i pokazać jakie ma bajery i co ma w środku ;-)
No i na koniec trochę ciuszków. Ostatnio stargałam pudła z rzeczami Malutkiej i przeglądałam czego nam jeszcze brakuje. W planach dokupienie jeszcze parę bodziaków, najchętniej tych kopertowych w najmniejszym rozmiarze, skarpetek i może jeszcze jakiś rampersów, albo kombinezonów. Pierwszy rampers jest z zrobiony z myślą o takich rodzicach jak my, którzy nie znają płci dziecka - jest dwustronny, z jednej strony niebieski, z drugiej różowy z brązowymi lamówkami. Bardzo mi się ten pomysł spodobał! Potem coś, co często widywałam na amerykańskim youtube, pajacyk do spania, który może być też koszulą nocną, ponoć świetne rozwiązanie podczas nocnych zmian pieluch żadnego rozpinania/zapinania. Na samym dole jest elastyczna gumka, która powoduje, że całość się nie podnosi -zobaczymy jak będzie w praktyce!
Jeden komplecik body, dresik i bluza, takich rzeczy nigdy za dużo, stonowane szaro niebieskie kolor z motywem zebry. Body niestety wkładane przez głowę. Ale cóż... Ciekawe czemu "koperciaki"nie są tak popularne? Osobiście je uwielbiam i gdybym mogła to dla noworodka, albo i dłużej, miałabym tylko takie!
Cieplejszy pajacyk z miękkiego welurku, cały biały z miśkami (na tyłku też), klasyk. Wygodne, ciepłe i szybkie do ubrania. I na sam koniec trzy pajace. Takie typowe bawełniaczki do spania, albo na czas w domu, kiedy nie chce się/nie ma potrzeby ubierać czegoś więcej. Wszystkie ciuchy kupiłam na wyprzedażach (tak tak w TK MAXX), najdroższe były te trzy pajace, bo kosztowały 49zł (co dalej jest dobrą ceną!)

Aaaa i jeszcze kupiłam wkładki lakatcyjne wielorazowe, najzwyklejsze białe, trzy komplety i jeden (jak na razie!) stanik do karmienia - wybrałam Triumpha Mamabel model Romance (bezszwowy i bezfiszbinowy, z miękką miseczką). Chciałam mieć jeden taki bardziej... Wyjściowy (czy bielizna może być wyjściowa?!), elegancki, z koronką, bo pozostałe planuje kupić raczej w takim sportowym stylu. Miała któraś z was Bravado? Myślę o tym modelu bezszwowym.

Osobiście uwielbiam haule zakupowe, mam nadzieję, że wam też się podobało, dajcie znać czy coś wam wpadło w oko, a może też coś macie i używacie? Jestem ciekawa waszych opinii!

wtorek, 31 marca 2015

29 i 30 tydzień ciąży (wystający pępek, zgaga i widoczne żyły)

Oh same przyjemności za mną w tych ostatnich tygodniach, mówię wam. Pewnego wieczoru przed prysznicem popatrzyłam w lustro i zobaczyłam dokładnie gdzie idą moje wszystkie żyły! Są tak wyraźne, że przypominają tatuaż, szczególnie te w okolicy klatki piersiowej i brzucha. Nie wygląda to zbyt ładnie powiem wam, cieszę się, że teraz są chłodniejsze miesiące i nie ma okazji żeby za bardzo eksponować te części ciała.

Żeby było ciekawej mój pępek znajduje się na wierzchu, co w ciąży z Małą nie zdarzyło się praktycznie do samego końca! Za każdym razem jak na niego patrzę mam wrażenie, że to już czas na poród!

Zgaga niestety pojawia się dość często, trochę sama jestem sobie winna, bo powinnam jeść mniejsze porcje, a tak czuję, że przesadziłam z ilością... Wiecie oczy by jadły, a w brzuchu brak miejsca. Straszną mam ochotę na ziemniaki (chipsy, frytki, puree...), żeby było zdrowiej robię je sama w domu i tak uzasadniam obżeranie się nimi...

Spanie w 29 tygodniu było straszne, nie umiałam zasnąć, budziłam się, wstawałam siku... natomiast 30 tydzień! Rewelacja, poczułam jak wracają mi siły, kładłam się wieczorem i budziłam rano!

Groszek ostatnio daje mi popalić, układa się w różnych dziwnych pozycjach - był taki dzień, gdzie - nie żartuje!- musiałam chodzić sikać co 10 minut. Po 5 kropelek, ale jednak. Albo wciska się całym sobą prosto w mój brzuch. Bez problemu da się wtedy wyczuć gdzie są plecki i pupa, a gdzie nóżki. Ruchy stają się wtedy bardzo nieprzyjemną sprawą. Z drugiej strony jest to naprawdę uspokajające, wiem, że ma się dobrze.

Psychicznie czuje się rozchwiana emocjonalnie, od śmiechu do płaczu, często zdarza mi się teraz wzruszać patrząc na Malutką, do żywego potrafią mnie dotknąć nic nie znaczące uwagi. Ciężko mi czasem dojść do ładu samej ze sobą. Zdecydowanie pomaga mi wyjście na spacer, aktywność fizyczna, słońce...

Kupiłam ostatnio trochę rzeczy dla Groszka i siebie, macie ochotę zobaczyć? :)

sobota, 28 marca 2015

Dylemat fotelikowy

Tak jak pisałam tutaj KLIK dla Groszka planujemy kupić nowy fotelik samochodowy 0-13kg. Przy Małej mieliśmy Maxi Cosi model City, który był zapinany na pasy. Nie mieliśmy wtedy za dużego pojęcia o crash testach, o wygodzie użytkowania i  ogólne blade pojęcie o fotelikach.

Myśleliśmy więc żeby przy Groszku zmienić ten foteli na taki, który można wpinać na bazę - zapinanie fotelika w pasy mnie przerosło, zawsze musiał robić to mój mąż, a ja zawsze drżałam czy fotelik jest dobrze umocowany. Teraz mam wizję wsadzania dwójki dzieci do auta jednocześnie, więc szarpanie się z pasami trochę mnie odstrasza.

Ponieważ używamy też fotelika samochodowego jako gondolki i wpinamy go na stelaż naszego wózka chcieliśmy tym razem wybrać opcję, która w wózku się rozkłada i nie wymusza na noworodku wygiętej pozycji. Braliśmy pod uwagę BeSafe iZi Sleep X3Cybex Aton 4. Oba kosztują w granicach 600 zł (dla porównania Maxi Cosi city można dostać za połowę tej ceny). Niestety jeden bardzo istotny fakt umknął mej uwadze, mianowicie, że ta cena 600 zł nie obejmuje bazy! Bazy, która w obu przypadkach kosztuje około 500 zł! Razem daje to koło 1100 zł, czyli cenę... fotelika RWF Małej, w którym będzie jeździć do 4 roku życia.

I powiem wam, że mamy zagwozdkę. Z jednej strony uważamy, że warto było by zmienić fotelik, głownie z tych dwóch powodów - wpinania do bazy i rozkładania kiedy nie jest w aucie, ale cena nas trochę zbiła z tropu. Popatrzyłam na crash testy i porównania, i zarówno BeSafe jak i Cybex wypadają lepiej od Maxi Cosi, ale nie jest to jakaś miażdżąca różnica, która by mnie przekonywała. W głowie mamy też, że za rok czeka nas kupno kolejnego, większego fotelika RWF, więc kolejny spory wydatek.

Fotelik Małej jest (Romer Max Fix II) 0-18 kg, więc teoretycznie moglibyśmy zrobić tak, że:
  • zostawiamy sobie Maxi Cosi City, do czasu aż Groszek odrobinkę nie podrośnie i przesadzamy do go do Romera, a Małej kupujemy kolejny RWF 9-25kg rezygnując przy tym z opcji wpinania gondoli do wózka i wszędzie wozimy ze sobą cały wózek. Finansowo było by to pewnie najmądrzejsze, bo będziemy mieć wtedy dwa foteliki, które starczą na dłuuugo, pod względem wygody użytkowania... no średnia sprawa.
  • zrobić tą samą opcję, ale wozić Groszka w Maxi Cosi tak jak Małą (czyli do około 11 miesięcy), a potem do Romera, a Małą do następnego fotelika. Znowu finansowo najwygodniej plus nadal mamy opcję wpinania do wózka.
  • kupić nowy fotelik bez bazy i montować go na pasy - podwyższamy wtedy trochę standard bezpieczeństwa, wydajemy "tylko" 600 zł, mamy opcję wpinania do wózka i rozkładania, ale nadal się mocujemy z zapinaniem w pasy.
  • kupić nowy fotelik z bazą, wydać 1100 zł i za około 11 miesięcy wydać jeszcze raz tyle (no trochę więcej) na nowy fotelik RWF dla Małej, a Gorszka do Romera.
Na tym etapie nie wiemy czy nasza rodzina będzie się jeszcze powiększać, więc nie myślę o tym, że jeśli zainwestujemy w fotelik 0-13kg to jeszcze go wykorzystamy. Może wykorzystamy, a może nie...
Jeśli chodzi o sprzedanie Maxi Cosi, to liczymy się z tym, że był to tani fotelik i jeśli udałoby nam się dostać za niego 100zł, to było by nieźle, więc nie będzie to też jakiś duży wkład finansowy do dodania do nowego fotelika. Tak samo jeśli chodzi o możliwość sprzedania nowego fotelika, nie jest to na pewno korzystne finansowo i raczej pozwala się pozbyć niechcianego grata z domu niż pomóc w odzyskaniu części zainwestowanych pieniędzy.

No i nie wiem co robić. Łamię się bardzo. Co myślicie? Jakieś podpowiedzi?

czwartek, 26 marca 2015

Dziecko na smyczy, czyli mogła sobie pani kupić psa.

źródło
Mamy Ci takie oto cudo u nas. Plecak LittleLife w wersji Minnie z dopinanym paskiem bezpieczeństwa lub jak kto woli smyczą. Malutka chodzi w nim za każdym razem kiedy wychodzimy na spacer poza nasz ogród. Uwielbia swój plecak i z przyjemnością go zakłada. Właściwie nie pamiętam kiedy ostatni raz byliśmy gdzieś z wózkiem, wszędzie chodzimy na nogach i zawsze w tym plecaku. Jest dla nas wygodny, bo Mała jest malutka i ciężko jej się chodzi na dłuższe trasy cały czas za rękę (a nasze spacery zwykle mają koło godziny) i się wyrywa, poza tym lubi mieć poczucie wolności, podbiec kiedy chce, zatrzymać się kiedy chce. Dla mnie jest to bardzo wygodne, bo będąc w ciąży z niemałym już brzuchem nie muszę się tyle schylać i wiem, że jestem w stanie szybko zareagować gdyby Mała chciała mi się wyrwać na ulicę (co jej się zdarza, pewnie jak większości dwulatków).

Malutka dostała plecak w prezencie na pierwsze urodziny na naszą wyraźną prośbę. I powiem wam szczerze, że ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, że może to być czymś kontrowersyjnym.

Mieszkamy w małej miejscowości. Tu ludzie zupełnie nam obcy bez problemu zagadują na ulicy i często też zwracają się bezpośrednio do Malutkiej. I nasz plecak budził tu raczej pozytywne emocje, był zauważany na równi z tym, że Mała sama dzielnie maszeruje. Nigdy nie spotkałam się ze złym słowem. No może raz, kiedy pani w żartobliwy sposób powiedziała do Małej, że ją "wyprowadzam" na spacer, ale to nie było w negatywnym sensie. Ot, taki głupi żart.

No i ostatnio na wyjeździe do dużego miasta nam się dostało. Przechodząca obok nas para i facet komentujący: "jak chce się chodzić ze smyczą, to trzeba sobie było kupić zwierzątko a nie dziecko". Oczywiście nie powiedział tego do mnie, tylko do kobiety obok (gdzie tam mieć odwagę powiedzieć mi to w twarz i być gotowym do dyskusji), ale na tyle głośno żebym to usłyszała. 
Może to kwestia ciążowych hormonów, ale miałam ochotę go pobić na miejscu :) Po pierwsze za sposób komunikacji ze mną, a właściwie jego brak, a po drugie za obrażanie mnie przez sugerowanie, że mam dziecko po to, żeby go prowadzić na smyczy. Zapewne lepiej jakbym go pchała w wózku, w jego małej rączce słodki rogalik z czekoladą, a ja gadająca przez telefon. Wtedy byłoby wszystko w normie.

Ale może to ja już mam nie równo pod sufitem? Może ja nie zauważam problemu? Może to praktyczne i bezpieczne (i ładne!) z mojego punktu widzenia rozwiązanie faktycznie jest głęboko krzywdzące i upokarzające dla mojej córki?
Co wy myślicie o plecakach ze smyczą? Używacie? Drażnią was? Komentujecie?

środa, 18 marca 2015

25, 26, 27, 28 tydzień ciąży i co się u nas ostatnio działo!

Troszkę nas wyrwało z internetowego świata, ostatni tydzień byłam zupełnie poza zasięgiem, na przymusowym "wywczasie" u mojej mamy. Mój mąż jechał na tygodniową delegację, więc spakowałam siebie, Małą i kota i ruszyliśmy do do "baby".

wtorek, 3 marca 2015

Stripping "jak za starej pierwy"

Znacie to określenie? Ja uwielbiam, mam znajomego, który go z lubością używa i ja też zaczęłam. A dlaczego o tym pisze? No zachciało mi się "jak za starej pierwy" wyjąć wielki gar, nagotować wrzątku i...

niedziela, 22 lutego 2015

23 i 24 tydzień ciąży (problemy ze spaniem, big cyc i schabowe)

To były dwa fizycznie trudne tygodnie. Mam za sobą kilka nieprzespanych nocy, coraz trudniej znaleźć mi dogodną pozycję do spania, a jak już mi się uda ułożyć, to Groszek zaczyna szaleć - dając do zrozumienia, że w takim położeniu to jemu jest niewygodnie. Musiałam też uważać jak wstaje z łóżka, nie mogę tego zrobić zbyt gwałtownie, bo czuję wtedy ból w krzyżu i w biodrze (oraz mam wrażenie jakbym miała 76 lat...). Ulgę przynosi ciepły termofor i siedzenie na piłce do pilatesu, a jak mam jeszcze wieczorem siłę to kąpiel (swoją drogą do czego to doszło, że stwierdzam, że jestem zbyt zmęczona na kąpiel?!).

piątek, 20 lutego 2015

Akcja ratowania wełnianego otulacza i jak zrobić lanolinowanie

Moja historia z wełnianymi otulaczami zaczęła się stosunkowo niedawno i jak wiecie zaczynałam z różnymi obawami KLIK, potem tak nam się spodobało, że dokupiliśmy kolejną sztukę i od tego momentu były w ciągłym użyciu, aż do pewnego feralnego wypadku, o którym pisałam tu KLIK.

niedziela, 8 lutego 2015

20, 21, 22 tydzień ciąży

Opisanie tych trzech tygodni to będzie nie lada wyzwaniem, bo różniły się od siebie znacznie. 20 tydzień był bardzo spokojny, niewiele się działo poza tym, że kończyłam brać leki na mój uraz nogi i czułam już pewną poprawę. Niestety nadal mam problemy podczas obracania się z boku na bok jak leżę w łóżku. Udało mi się też skontaktować z położną i dogadałyśmy spotkanie "na żywo".

czwartek, 5 lutego 2015

Nasza córka ma 19 miesięcy

No takiego poślizgu jeszcze nie było, właściwie bliżej nam już do 20 miesięcy niż do tych 19stu, ale ale... nie ma co szukać wymówek, tylko udokumentować jak było, bo pamięć jest niesamowicie ulotna.

sobota, 31 stycznia 2015

ABC dziecięcych imion TAG/ABC baby names TAG

Cicho u nas ostatnio, ale obiecuję, że za chwilkę nadrobię i bilnas Małej i aktualizację ostatnich dwóch tygodni ciąży. A teraz na szybko, prosto po powrocie z króciutkiego urlopu, śmieszny TAG dotyczący dziecięcych imion. Zasady są proste: trzeba wybrać imię dla chłopca i dla dziewczynki na każdą literę alfabetu. Starałam się ograniczyć do imion, które można nadać w Polsce (ale nie każdą literę się da!), i wybrać tylko po jednym na daną literę (choć czasem nie umiałam się zdecydować!).
Nie bierzcie też proszę tego TAGu zbyt poważnie - każde z tych imion mi się podoba, ale nie każde nadałabym swojemu dziecku. Jest tu oczywiście też imię Małej, a kto wie może jest i imię Groszka? :) Jeśli tylko macie ochotę też się pobawić - zapraszam.

sobota, 17 stycznia 2015

19 tydzień ciąży (stan zapalny, mnóstwo ruchów, starsza siostra)

Wizyta u mojego ginekologa: przytyłam 1kg, od ostatniej wizyty, ciśnienie w normie, po drożdżycy ani śladu, serduszko Maluszka biło ładne i miarowo, i nie było problemu żeby je zlokalizować. To dobra część wiadomości, nie tak różowe jest jeśli chodzi o mój ból w pachwinie - okazuje się, że mam "zwykły" uraz - taki jakiego można się nabawić przy uprawianiu sportu i nie wynika on z ciąży. Jednym słowem mogło się mi to przytrafić w każdej chwili. Dziś przy badaniu aż miałam łzy w oczach jak lekarz idealnie w to miejsce nacisnął. Dostałam leki przeciwzapalne i mam przyjść do kontroli za 5 dni. Niestety w ciąży żadna fizjoterapia nie wchodzi w grę... trochę mnie to zmartwiło w kontekście mojej sprawności i samego porodu. Wiem, że to jeszcze trochę czasu, ale wolałabym nie być w sytuacji, gdzie mam jakiś uraz, po którym nie jestem do końca sprawna.
Poza tym czuje się średnio ze świadomością, że znowu muszę brać jakieś leki. Pod tym względem ciąża z Groszkiem jest naprawdę "pechowa", antybiotyki, kołnierz i maści po wypadku samochodowym, a teraz leki przeciwzapalne... a to dopiero połowa ciąży.

Położna, z którą się kontaktowałam w sprawie porodu domowego na razie milczy, jeśli nie dostane od niej żadnej informacji przez weekend to, to będę dzwonić w poniedziałek, żeby się dowiedzieć co i jak.

Gorszek skacze i fika na całego, bardzo to jest uspokajające dla mnie i cieszę się z tego. Mój mąż niestety ma pecha, bo za każdym razem jak przykłada rękę, to ruchy ustają. Wystarczy tylko, że ją weźmie i znowu się zaczyna! Malutka natomiast rozczula mnie, bo chętnie głaszcze mnie po brzuchu i przynosi różne przedmioty, które jej się kojarzą z "dzidzią" (np. jej małe pieluszki) i kładzie mi na brzuch ;) A propos może znacie jakieś warte polecenia książki dla dzieci o tym, że będą starszym rodzeństwem? Bardzo chętnie bym Małej coś takiego kupiła.

Mój 19 tydzień w ciąży z Malutką KLIK

czwartek, 15 stycznia 2015

Jak w beznadziejnie głupi sposób zniszczyć wełniany otulacz?

To już druga odsłona poradnika - w pierwszej pokazałam jak łatwo i szybko można się pozbyć pieluszki typu kieszonka KLIK. Dziś o wełnianym otulaczu. pamiętacie moją paczkę od Puppi KLIK? A moją recenzję KLIK? Z powodzeniem używaliśmy naszych dwóch otulaczy (w sumie ten wpis może być dowodem na to, że rzeczywiście były w użyciu), aż pewnego pięknego dnia zielony otulacz, wybaczcie to dosłownie określenie, trafił szlag.

wtorek, 13 stycznia 2015

Czemu bycie w ciąży bywa trudne?

Bywa trudne z powodów obiektywnych: kiedy leży się na patologii ciąży, bywa trudne kiedy, kiedy trzeba zrezygnować z jakiś propozycji zawodowych albo towarzyskich, ale bywa też trudne ze względu na oczekiwania ludzi wokół nas.

sobota, 10 stycznia 2015

Wdzięczna

W książeczce zdrowia dziecka Malutka ma taki certyfikat. W szpitalu została przebadana dobę po urodzeniu i na szczęście okazało się, że słuch ma w porządku. I wiecie, dopiero po wypisie ze szpitala, jak dostałam tą książeczkę, to się dowiedziałam, że to nie jest standardowa procedura - że są miejsca, w których takich przesiewowych badań się nie robi, a w tym, w którym ja rodziłam robi się je dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Możecie powiedzieć wielkie mi rzeczy, mamy po prostu beznadziejną służbę zdrowia, która sama nie potrafi sobie poradzić zakupem sprzętu i w każdym cywilizowanym kraju takie badania należą się człowiekowi jak psu buda. Ot takie polskie podejście - należy mi się i tyle. Postawa roszczeniowa. Niech państwo da, skoro płacimy składki.

piątek, 9 stycznia 2015

czwartek, 8 stycznia 2015

Co planujemy kupić dla drugiego dziecka?

Mając dzieci, między którymi nie ma dużej różnicy wieku wiele "wyprawkowych rzeczy" po prostu się ma. U nas dodatkowo tak się złożyło, że nasze dzieci urodzą się właściwie w tym samym sezonie, Malutka urodziła się w połowie czerwca, a Groszek ma być na świecie planowo w połowie maja, co oznacza, że również spora część ubranek będzie mogła być ponownie wykorzystana. Nie poznawaliśmy płci dziecka za pierwszym razem, więc większość początkowych ubranek mamy neutralnych pod względem płci, trochę oczywiście dokupiliśmy dziewczęcych po tym jak się Mała urodziła, ale jeśli tym razem będziemy mieć chłopca, to nadal mamy sporą część garderoby kupioną. Wózek, nosidło, laktator, niania elektryczna, bujaczek, kocyki, łóżeczko.. wszystko jest, więc...

niedziela, 4 stycznia 2015

piątek, 2 stycznia 2015

14 ulubieńców 2014 roku

W tym roku aż 14 ulubieńców, rzeczy, które w tym roku szczególnie nam się spodobały, których używaliśmy często i z przyjemnością. O niektórych pisałam w ciągu roku na blogu, o innych niekoniecznie. Nie pokazuję rzeczy w jakieś szczególnej kolejności, wszystkie zasłużyły żeby się znaleźć na tej liście na pierwszym miejscu. No to, ciekawi?