sobota, 17 stycznia 2015

19 tydzień ciąży (stan zapalny, mnóstwo ruchów, starsza siostra)

Wizyta u mojego ginekologa: przytyłam 1kg, od ostatniej wizyty, ciśnienie w normie, po drożdżycy ani śladu, serduszko Maluszka biło ładne i miarowo, i nie było problemu żeby je zlokalizować. To dobra część wiadomości, nie tak różowe jest jeśli chodzi o mój ból w pachwinie - okazuje się, że mam "zwykły" uraz - taki jakiego można się nabawić przy uprawianiu sportu i nie wynika on z ciąży. Jednym słowem mogło się mi to przytrafić w każdej chwili. Dziś przy badaniu aż miałam łzy w oczach jak lekarz idealnie w to miejsce nacisnął. Dostałam leki przeciwzapalne i mam przyjść do kontroli za 5 dni. Niestety w ciąży żadna fizjoterapia nie wchodzi w grę... trochę mnie to zmartwiło w kontekście mojej sprawności i samego porodu. Wiem, że to jeszcze trochę czasu, ale wolałabym nie być w sytuacji, gdzie mam jakiś uraz, po którym nie jestem do końca sprawna.
Poza tym czuje się średnio ze świadomością, że znowu muszę brać jakieś leki. Pod tym względem ciąża z Groszkiem jest naprawdę "pechowa", antybiotyki, kołnierz i maści po wypadku samochodowym, a teraz leki przeciwzapalne... a to dopiero połowa ciąży.

Położna, z którą się kontaktowałam w sprawie porodu domowego na razie milczy, jeśli nie dostane od niej żadnej informacji przez weekend to, to będę dzwonić w poniedziałek, żeby się dowiedzieć co i jak.

Gorszek skacze i fika na całego, bardzo to jest uspokajające dla mnie i cieszę się z tego. Mój mąż niestety ma pecha, bo za każdym razem jak przykłada rękę, to ruchy ustają. Wystarczy tylko, że ją weźmie i znowu się zaczyna! Malutka natomiast rozczula mnie, bo chętnie głaszcze mnie po brzuchu i przynosi różne przedmioty, które jej się kojarzą z "dzidzią" (np. jej małe pieluszki) i kładzie mi na brzuch ;) A propos może znacie jakieś warte polecenia książki dla dzieci o tym, że będą starszym rodzeństwem? Bardzo chętnie bym Małej coś takiego kupiła.

Mój 19 tydzień w ciąży z Malutką KLIK

6 komentarzy:

  1. Kochana kuruj się i oszczędzaj! To teraz dla Was bardzo ważne.

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kilogram od ostatniej wizyty.. wow, ja trzy aż:]
    Współczuję tego bólu, ale miej nadzieję, że do porodu to się jednak zagoi! No oby! Życzę w każdym bądź razie.
    Wiesz, mam już w domku małą gromadkę, ale książeczek o tej tematyce, co wspominasz nie mam, nie znam, nie doradzę.
    Kibicuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że w ciąży z Małą też tak miałam, waga najpierw ledwo ledwo, a pod koniec - chyba ostatecznie 16 kg przytyłam ;D

      Usuń
  3. Trochę pechowa sytuacja, ale może uda się poradzić z tym urazem. Odważna decyzja z tym porodem w domu :) A co do córeczki, to dobrze, że tak chce się opiekować Tobą i Groszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie takie poczucie "pecha" w tej ciąży pod względem zdrowotnym. A co do decyzji z porodem w domu, to nie została jeszcze podjęta, ale wydaje mi się, żeby to była odwaga. Choć może przyznanie się do takiej decyzji jest odwagą ;)

      Usuń