niedziela, 8 lutego 2015

20, 21, 22 tydzień ciąży

Opisanie tych trzech tygodni to będzie nie lada wyzwaniem, bo różniły się od siebie znacznie. 20 tydzień był bardzo spokojny, niewiele się działo poza tym, że kończyłam brać leki na mój uraz nogi i czułam już pewną poprawę. Niestety nadal mam problemy podczas obracania się z boku na bok jak leżę w łóżku. Udało mi się też skontaktować z położną i dogadałyśmy spotkanie "na żywo".


21 tydzień Robiłam morfologię i badanie moczu - wyniki są w normie, co mnie cieszy. To był też tydzień, w którym poczułam burzę hormonów i mój nastrój potrafi się zmienić o 180 stopni w pół sekundy, od śmiechu do łez, od łez do wściekłości i tak dalej... niezła karuzela, samej ze sobą ciężko mi było wytrzymać. Niestety to rozchwianie utrzymuje się do teraz...  
Spotkanie z położną było super, byliśmy u niej ponad godzinę z hakiem. Po pierwsze okazała się być osobą, która twardo stąpa po ziemi i podchodzi do porodów domowych z pasją, ale z dużą ilością praktycyzmu i ostrożności. Bardzo mnie to ucieszyło, bo bałam się jakiejś nawiedzonej babki, hurra optymistki, która będzie przed nami kreślić jedynie pozytywne i "różowe" strony porodu rodzinnego. Rozmawialiśmy głównie o tym dlaczego chcemy rodzić w domu, a przy okazji tego wychodziły wszystkie inne tematy i pytania. Na dzień dzisiejszy jesteśmy umówieni na kontakt mailowy, wysyłam jej wszystkie swoje badania i na bieżąco informuję co się u nas dzieje i spotykamy się za miesiąc na kolejnej rozmowie. Do tego czasu spisujemy wszystkie nasze kolejne pytania i wątpliwości. Dostaliśmy też książkę do przeczytania o znamiennym tytule: "Domowe narodziny. Fanaberia szaleńców czy powrót do normalności?". Ja już przeczytałam, mąż jeszcze nie zaczął, myślę że lektura warta uwagi nie tylko dla ludzi, którzy rozważają poród domowy, ale też dla tych którzy chcą poczytać osobiste relacje z przebiegu różnych porodów.

22 tydzień upłynął pod znakiem USG połówkowego, które kosztowało mnie sporo nerwów i nie tylko... spędziłam 3 godziny w poczekalni mojego lekarza, żeby po wejściu dowiedzieć się, że nie może mi zrobić tego USG, bo robi je tylko we wtorki i w czwartki (a ja byłam w środę...) ze złości i bezsilności nie wiedziałam czy bardziej chce mi się płakać czy kląć, dla pewności po wyjściu zrobiłam obie te rzeczy. I umówiłam się prywatnie na USG... co miało sporo plusów: pojechaliśmy całą rodziną, zobaczyliśmy Maluszka we wszystkich możliwych wymiarach (2d, 3d, 4d), dostaliśmy zdjęcia, płytę dużo zainteresowania i szczegółowych informacji, jednym słowem poczuliśmy się potraktowani jak ludzie. Nie pytaliśmy o płeć, więc udało nam się wytrwać! Wszystkie organy/przepływy krwi, łożysko, szyjka macicy wyglądają dobrze, jedyne co lekarza zastanowiło to, że dziecko mierzy dwa tygodnie do tyłu - czyli dokładnie 23 tygodnie (wiecie, że na blogu prowadzę wpisy według owulacji i datowania z pierwszego USG, a nie według ostatniej miesiączki). W związku z tym dostałam zalecenie kolejnego usg za 3 tygodnie żeby potwierdzić, że rzeczywiście to opóźnienie wynika z rozbieżności terminów, a nie z czegoś innego. Na razie się tym nie przejmujemy, szczególnie że wiemy, że zaszliśmy w ciąże później niżby to wynikało z normalnych obliczeń. Jedynym minusem prywatnego USG były niestety finanse. 
Według ważenia w tym tygodniu, od początku ciąży przytyłam 6 kg,  natomiast mój brzuch... jest wielki. Odnoszę wrażenie, że dużo większy niż w ciąży z moją córką w tym czasie, mam też wrażenie, że noszę też go dużo wyżej. Zadyszka i problemy z oddychaniem są teraz na porządku dziennym. I zmęczenie zmęczenie zmęczenie... Głównie marzę o tym, żeby spać, leżeć i odpoczywać...

4 komentarze:

  1. Czyli moze jednak chlopak? ;) Ja osobiscie juz w zadne brzuszkowe przepowiednie nie wierze. Wszyscy dookola twierdzili, ze urodze dziewczynke (po ksztalcie i ulozeniu brzuszka) a ostatecznie mam w domu Leosia:)) najwazniejsze, zeby dzieciatko bylo zdrowe a mama w formie do konca ciazy! Czekam z niecierpliwoscia na relacje z kolejnych tygodni! Gos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ciąży z Małą wszyscy mówili, że na pewno chłopak-po kształcie brzucha, po zachciankach, po różnych różnistych rzeczach i jest z nami Mała :) Tym razem jeszcze nie słyszałam takich zdecydowanych opini, choć większość "życzy nam" chłopca, skoro mamy już córkę-wiadomo polski model idealny 2+2 w tym chłopiec i dziewczynka. My sami bardziej myślimy, że będzie syn, ale przy Małej też tak obstawialiśmy :D summa summarum mamy 50% szans :D, ale baaaardzo nam odpowiada ta niewiadoma i cenimy te wszystkie zgadywanki, i zastanawianie się. pozdrawiam!

      Usuń
  2. jestem w 27 tyg. ciązy ( od soboty 28.02.2015)..
    leżenie, odpoczywanie ..
    bo w grudniu byłam w szpitalu...
    mała kpie ale nie jakoś mocno..;) widzę jak brzuch się rusza to najważniejsze.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, byle teraz już na spokojnie do końca!!! Ruchy dziecka są dla mnie mega uspokajające, czuje się dzieki nim dużo spokojniejsza. A ruszajcy się brzuch-rewelacja ;) Pozdrawiam!!!

      Usuń