czwartek, 30 kwietnia 2015

Preferencje odnośnie płci dziecka

To jeden z tych "grząskich tematów", który zawsze najbezpieczniej zbyć stwierdzeniem: "ważne, żeby było zdrowe".
W czasach, kiedy prawie wszyscy poznają płeć dziecka przed narodzinami trochę temat ucichł, no bo jak tu dyskutować skoro wiadomo, że będzie chłopak - nikt nie spyta wprost: a nie wolelibyście dziewczynki?
Ludzie ludźmi, ale czy można mieć preferencje i czy warto się do tego przyznawać?

środa, 29 kwietnia 2015

Dylemat fotelikowy cdn

Aż mi się śmiać z nas chce, bo temat fotelika zaczął spędzać mi sen z powiek. Wizję, że Groszek się urodzi i nie będzie w czym go wozić stawały się coraz bardziej realne (no może nie do końca, bo była jeszcze opcja wożenia do w naszym Maxi Cosi City po Małej...). Przyznam, że wasze komentarze tutaj KLIKjeszcze bardziej mi namieszały w głowie i ciężej się podejmowało decyzję. A po nocach śnił mi się wózek BabyZen YOYO...

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Dziecko #2: moje myśli, obawy, emocje...

Kiedy oczekuje się pierwszego dziecka wiele osób pyta: czego się obawiacie najbardziej, na co się nastawiacie. Przy drugim dziecku, mam wrażenie, ten temat zanika lub jest sprowadzany jedynie do pytania o to jak pierwsze dziecko zareaguje na kolejne i co zrobić, aby ta transformacja przebiegła jak najspokojniej. A co z rodzicami? No przecież już doskonale wiedzą co i jak, więc nie ma powodu do obaw i niepokojów. Czy na pewno?

sobota, 18 kwietnia 2015

32 i 33 tydzień ciąży (USG trzeciego trymestru, zdjęta obrączka i anemia)

Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w wydarzenia. Pierwszym było USG trzeciego trymestru, byliśmy na nim w dwójkę, moja mama mogła zająć się w tym czasie Malutką. Muszę przyznać, że była to miła odmiana, mogliśmy na spokojnie oboje przeżyć to badanie. Wszystko wygląda dobrze, Groszek jest ułożony główką w dół, pięknie pokazywał(ła?) buzię, ładnie współpracował, wszystkie wymiary w normie, wszystkie przepływy też. Lekarz potwierdził datowanie na 32 tydzień (gdzie na papierze był 34 - więc tu bez zmian). Szyjka jest zamknięta, ma ok 2,5 cm, więc nie jest jakoś szczególnie długa i jak to lekarz określił: "siedzieć na d...pie przez najbliższe dwa tygodnie". Byliśmy dzielni i dalej nie znamy płci, choć ciekawość nas zżera!

czwartek, 16 kwietnia 2015

Otulacze Milovia - recenzja po dwóch latach

Półtora roku temu pisałam recenzję otulaczy Milovia, możecie ją przeczytać tu KLIK. Nie była to recenzja pisana po dwóch tygodniach użytkowania, ale po prawie pół roku i co tu dużo mówić, poza ceną nie znalazłam w nich wtedy nic co by mi nie pasowało. A jak jest po prawie dwóch latach?

piątek, 10 kwietnia 2015

Małe zamówienie z Pupus (nowe otulacze i wkładki laktacyjne)

Przyszło dziś moje małe zamówienie z Pupus. Skusiłam się na trzy otulacze one-size i dwie pary wkładek laktacyjnych. Nasze otulacze z Milovi ostatnio stały się nie do używania (temat na osobny post, co się z nimi stało po niecałych dwóch latach...), więc szukałam jakiejś alternatywy. I postanowiłam dać szansę tanim (39zł!) polskim otulaczom właśnie z Pupus. Poza ceną podoba mi się to, że mają podwójną gumkę wokół nóżek. Obecnie przy Małej to nie jest aż tak istotne bo, 90% kup ląduje w toalecie i  wiadomo konsystencja kupy nie jest już taka "lejąca" jak przy małym dziecku. Mając jednak z tyłu głowy, że za niedługo będzie tych otulaczy używał Groszek stwierdziłam, że podwójna gumka będzie dobrym rozwiązaniem. Bardzo lubiłam tą opcję przy otulaczach Bambino Mio. Otulacze mają też w środku zakładkę do wkładania wkładów i prefoldów, bez której sobie nie wyobrażam otulacza ;)

Zamówiłam sobie też wielorazowe wkładki laktacyjne (10,70zł para) i wrzucam wam w ramach ciekawostki zdjęcie porównawcze wkładek z Pupeko i Pupus. Różnica w rozmiarze ogromna! Na pewno dam znać co o nich myślę po wypróbowaniu.
z lewej strony Pupeko, z prawej Pupus
I to już całe mini zakupy (no dobra był jeszcze Nappy Fresh do prania, ale kto to chce oglądać?!). Czeka jeszcze na kilka innych przesyłek, wszystko związane z "wiciem gniazda" i uzupełnianiem zakupów dla Groszka, ale też dla Małej (żeby nie musiała się o to martwić później).

środa, 8 kwietnia 2015

31 tydzień ciąży (syndrom wicia gniazda i obawy)

Poczułam w tym tygodniu taki paraliżujący strach, że nic w domu nie mamy gotowe na narodziny Maluszka. Miałam wizje przedwczesnego porodu albo leżenia plackiem w szpitalu i świadomość, że przecież nie kupiłam dla Groszka jeszcze skarpetek ani ręcznika z kapturem... Tak, nie żartuje! Mózg kobiety w ciąży pracuje w zupełnie inny sposób niż innych ludzi, którzy raczej martwiliby się w tej sytuacji o inne rzeczy. Jak się na chwilę zatrzymam i o tym pomyślę, to śmieje się sama z siebie. Próbowałam w tym tygodniu ten strach przekuć na coś pozytywnego i konstruktywnego, przejrzeć rzeczy, zrobić listę co jeszcze trzeba by było uzupełnić... jednak to był też tydzień świąteczny, który dla nas oznacza bardzo intensywny czas. Niewiele więc udało się z tego zrealizować.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Haul "Groszkowy"

Nie ma tych rzeczy wiele, tak jak pisałam tutaj KLIK, większą część noworodkowej wyprawki mamy po Malutkiej, nie znaliśmy płci, więc wiele ubranek mamy neutralnych, lista rzeczy do uzupełnienia nie była długa. A i tak część z tych rzeczy, to bardziej "chciejstwa" (choć praktyczne) niż prawdziwa potrzeba.

Bardzo chciałam dokupić otulacze SwaddleMe (o samym spowijaniu możecie  przeczytać tutaj KLIK), które przy Małej sprawdziły się świetnie. Mieliśmy z nią 3 i to było tak na styk, przy czym dwa już były "zmęczone życiem", dostaliśmy je od znajomych po ich dzieciach, które były zdecydowanie większe niż Malutka i choć rzepy nadal trzymały świetnie, to chcieliśmy coś mniej powyciąganego. Dokupiłam trzy, nasze dwa znalazły nowy dom, więc dla Groszka mamy 4.
Zależało mi też na nowej poduszce do karmienia, Malutką bardzo lubiłam karmić na swojej "fasolce" z Motherhood, ale że była kupiona używana, i ja też ją używałam długo, to przypominać zaczęła bardziej naleśnik niż cokolwiek innego. Stara poszła w świat, a w TK MAXXie (wiem, że non stop piszę, że kocham ten sklep, ale naprawdę tak jest!) dorwałam taką. Jest grubaśna, wygodna, ma swój pokrowiec (dla mnie ważna sprawa, bo zabierałam też ją na wyjazdy). Podoba mi się, że jest w wyglądzie dziecięca a nie dziecinna, jeśli wiecie o co mi chodzi.
Torba dla mnie. Ostatecznie zdecydowałam się na tą z Babymel, model Amanda Zipper Black. Od razu poszła w ruch, na razie oczywiście noszę tylko rzeczy Małej i swoje, ale jestem z niej bardzo zadowolona, jest elegancka, klasyczna i nie krzyczy z 5 kilometrów (oto torba matki dwójki dzieci!). Zdecydowanie droższy zakup, zdecydowanie nie z tych koniecznych, alem bardzo szczęśliwa z jej powodu. Jak chcecie mogę jej poświecić osobny wpis i pokazać jakie ma bajery i co ma w środku ;-)
No i na koniec trochę ciuszków. Ostatnio stargałam pudła z rzeczami Malutkiej i przeglądałam czego nam jeszcze brakuje. W planach dokupienie jeszcze parę bodziaków, najchętniej tych kopertowych w najmniejszym rozmiarze, skarpetek i może jeszcze jakiś rampersów, albo kombinezonów. Pierwszy rampers jest z zrobiony z myślą o takich rodzicach jak my, którzy nie znają płci dziecka - jest dwustronny, z jednej strony niebieski, z drugiej różowy z brązowymi lamówkami. Bardzo mi się ten pomysł spodobał! Potem coś, co często widywałam na amerykańskim youtube, pajacyk do spania, który może być też koszulą nocną, ponoć świetne rozwiązanie podczas nocnych zmian pieluch żadnego rozpinania/zapinania. Na samym dole jest elastyczna gumka, która powoduje, że całość się nie podnosi -zobaczymy jak będzie w praktyce!
Jeden komplecik body, dresik i bluza, takich rzeczy nigdy za dużo, stonowane szaro niebieskie kolor z motywem zebry. Body niestety wkładane przez głowę. Ale cóż... Ciekawe czemu "koperciaki"nie są tak popularne? Osobiście je uwielbiam i gdybym mogła to dla noworodka, albo i dłużej, miałabym tylko takie!
Cieplejszy pajacyk z miękkiego welurku, cały biały z miśkami (na tyłku też), klasyk. Wygodne, ciepłe i szybkie do ubrania. I na sam koniec trzy pajace. Takie typowe bawełniaczki do spania, albo na czas w domu, kiedy nie chce się/nie ma potrzeby ubierać czegoś więcej. Wszystkie ciuchy kupiłam na wyprzedażach (tak tak w TK MAXX), najdroższe były te trzy pajace, bo kosztowały 49zł (co dalej jest dobrą ceną!)

Aaaa i jeszcze kupiłam wkładki lakatcyjne wielorazowe, najzwyklejsze białe, trzy komplety i jeden (jak na razie!) stanik do karmienia - wybrałam Triumpha Mamabel model Romance (bezszwowy i bezfiszbinowy, z miękką miseczką). Chciałam mieć jeden taki bardziej... Wyjściowy (czy bielizna może być wyjściowa?!), elegancki, z koronką, bo pozostałe planuje kupić raczej w takim sportowym stylu. Miała któraś z was Bravado? Myślę o tym modelu bezszwowym.

Osobiście uwielbiam haule zakupowe, mam nadzieję, że wam też się podobało, dajcie znać czy coś wam wpadło w oko, a może też coś macie i używacie? Jestem ciekawa waszych opinii!