sobota, 18 kwietnia 2015

32 i 33 tydzień ciąży (USG trzeciego trymestru, zdjęta obrączka i anemia)

Ostatnie dwa tygodnie obfitowały w wydarzenia. Pierwszym było USG trzeciego trymestru, byliśmy na nim w dwójkę, moja mama mogła zająć się w tym czasie Malutką. Muszę przyznać, że była to miła odmiana, mogliśmy na spokojnie oboje przeżyć to badanie. Wszystko wygląda dobrze, Groszek jest ułożony główką w dół, pięknie pokazywał(ła?) buzię, ładnie współpracował, wszystkie wymiary w normie, wszystkie przepływy też. Lekarz potwierdził datowanie na 32 tydzień (gdzie na papierze był 34 - więc tu bez zmian). Szyjka jest zamknięta, ma ok 2,5 cm, więc nie jest jakoś szczególnie długa i jak to lekarz określił: "siedzieć na d...pie przez najbliższe dwa tygodnie". Byliśmy dzielni i dalej nie znamy płci, choć ciekawość nas zżera!

Mam za sobą badania na WR, mocz i morfologię. Niestety morfologia wyszła słabo i dostałam leki na niedokrwistość. Muszę przyznać, że sama czułam pogorszenie swojego samopoczucia, byłam senna i zmęczona przez większość dnia i taka blada. Cała reszta wyników na szczęście w normie. Czekam też na wyniki GBS, powinny być w przyszłym tygodniu i wtedy też czeka mnie kolejna wizyta u lekarza. Z jakiegoś powodu ten GBS mnie stresuje, pamiętam, że stresował mnie też pod koniec ciąży z Małą, bardzo bym chciała wiedzieć, że mam to już z głowy.

Mój organizm nadal gromadzi płyny na potęgę, widziałam to po swojej twarzy, widziałam po swoich dłoniach i stopach. No doszłam do momentu, w którym musiałam zdjąć swoją obrączkę i pierścionek zaręczynowy. Nie uciskały mi jeszcze palca, ale miałam problem żeby przeszły przez kostkę - bałam się, że jeśli będę czekać z tym dłużej to będę miała duży problem z ich zdjęciem. Stawy nie puchną mi jeszcze do takie stopnia żeby bolały albo żebym miała problem ze zgięciem palców, nie mam problemów z założeniem butów ani nic takiego, ale zdecydowanie opuchlizna jest.

Na szczęście ostatnio nie mam problemów ze spaniem, więc organizm ma okazję żeby się trochę zregenerować, ale i tak każdego dnia czuję jak brak mi sił, cierpliwości w stosunku do Małej, jak mi niewygodnie, jak proste czynności stają się wyzwaniem... Pomimo tego udało mi się kilka rzeczy zrealizować z mojej listy "do zrobienia", dokupiłam parę rzeczy, inne przejrzałam, niektóre wyczyściłam, ale dalej sporo przede mną... wiele mam wątpliwości co do tego czy ze wszystkim zdążę...

A tutaj dla porównania KLIK 32 i 33 KLIK tydzień ciąży z Malutką.

2 komentarze: