wtorek, 7 lipca 2015

Co u nas po miesiącu?

Życie, tak jak się spodziewaliśmy, nabrało nowego tempa. Cały czas trwa proces adaptacji i nauki radzenia sobie w nowej rzeczywistości. Pochłania mnie to zupełnie i chciałam się na tym mocno skupić, poświecić czas mojej rodzinie i sobie. Mało mnie było w internecie, na blogu prawie wcale, ale czuję, że nadszedł czas powrotu.

Groszek ma już miesiąc! Karmię go wyłącznie piersią, na razie idzie nam całkiem nieźle. Na pewno problematyczne jest to, że mam dużo pokarmu i mleko płynie z dużą prędkością z piersi, Mały nie nadąża z tak szybkim przełykaniem, i często gęsto, przystawia się i odstawia od piersi wielokrotnie, żeby się nie krztusić. Bywa to irytujące dla obydwu stron, dla Groszka z oczywistych powodów, a dla mnie, bo w takich momentach mleko tryska wszędzie, ja jestem w mleku, meble, podłoga... Przy nocnych karmieniach potrzebuje włączonej nocnej lampki, żeby wielokrotnie go przystawić do piersi. Nie raz i nie dwa zdarzyło się też, że Groszek się zakrztusił - co zawsze jest stresujące. Poza tym karmienie idzie dobrze. Jeśli chodzi o pieluchy to jesteśmy pół na pół, raz w wielo raz w pampersach. Nie mamy aż tyle noworodkowych pieluch żeby nam starczyło na cały czas, pampersów używamy eko, ale to zostawiam na osobny post z ulubieńcami, bo bardzo nam podpasowały. Oczywiście pieluchy "idą jak woda", więc tetra nawet w "niepełnym wymiarze godzin" to duża oszczędność! Zauważyłam też, że Groszek jest bardziej wrażliwy na uczucie mokrej pieluchy niż Malutka była, częściej sygnalizuje, że jest mu źle jeśli ma mokro. Do tej pory ani razu nie mieliśmy żadnych odparzeń, nie musieliśmy też smarować mu niczym pupy. Na pewno to kwestia używania wielo od samego początku i pieluch, które są bezpieczne dla małych pup! 
Ze spaniem bywa różnie - są noce, kiedy przesypia po 3 godziny i zaraz po karmieniu można go odłożyć, są noce kiedy budzi się co 1,5-2 godziny i wcale nie chce po karmieniu spać. Na szczęście zupełnie bezsennych nocy nie mamy. W ciągu dnia zasypia na drzemki zwykle bezproblemowo, chyba że budzi go starsza siostra, co zdarza się bardzo często... 
Dalej ma gęste i bujne włosy, nic na razie nie wskazuje żeby miał stracić, ale zobaczymy. Oczy wyglądają na niebieskie i chyba takie zostaną, ale...

Malutka ma prawie 25 miesięcy - za nami jej drugie urodziny! Było pięknie! Zdecydowanie mamy przy niej pełne ręce roboty. Bardzo dużo mówi, choć dalej nie pełnymi zdaniami. Niestety nadal chodzi w pieluchach, choć zdarza jej się wołać, że chce siku albo kupę, co dla mnie dziwne częściej na jakiś wyjściach niż w domu. Po kilku udanych razach, znowu robi do pieluszki. I tak w kółko.
Bardzo lubi uczestniczyć we wszystkich "dorosłych" rzeczach jak sprzątanie, gotowanie, zakupy.
Buntuje się nadal strasznie na wszystko. Jak jej coś nie pasuje to potrafi zrobić ogromną awanturę z krzykiem, waleniem rękami i nogami. Nie jest nam łatwo zachować w takich momentach spokój i pamiętać, że wynika to z jej frustracji i nadmiaru emocji, z którymi nie umie sobie poradzić. 
Nadal chodzi na drzemkę w ciągu dnia, śpi około godzin czasem półtorej. Zasypia sama w swoim łóżeczku, ale drzwi do niej muszą być otwarte i czasem trzeba ją przypilnować, żeby: nie gadała, śpiewała, wierciła się, skakała, ściągała ubrania (niepotrzebne skreślić). Wieczorem sprawa wygląda tak samo. Przesypia całą noc, zasypia po 20 budzi się pomiędzy 6-7. Dzieciaki na szczęście nie budzą się wzajemnie w nocy, gorzej jest zasypianiem - jeśli jedno wydaje dźwięki to drugie nie może usnąć. Mam nadzieję, że to minie...
Na brata reaguje dobrze, ale nie wylewnie. Trochę żyje sobie swoim życiem, a jak sobie i nim przypomni, to biegnie go pogłaskać, albo dotknąć. Chętnie pomaga przy przewijaniu, lubi oglądać kąpiel Groszka, a jak zapłacze to mówi: dzidzia! Ale jak go nie ma na horyzoncie to też ma się dobrze, nie dopytuje, nie szuka go. 

Ja czuję się dobrze, pełen update zrobię po skończonym połogu, ale poza niewyspaniem naprawdę wszystko układa się nieźle. Jedyne co mi doskwiera to wahania emocjonalne - na różne rzeczy reaguje nieadekwatnie, rozczulam się albo wkurzam. Z moim poporodowym ciałem nie czuję się najlepiej, ale właśnie z tego powodu staram się codziennie fajnie ubrać i uczesać, żeby poprawić sobie humor i nie dobijać się sobą w wyciągniętym dresie ;-) Mam też dużo szczęścia, bo mój mąż sporo pracuje z domu, więc mogę liczyć na jego pomoc w wielu wypadkach.

Poza dostosowaniem się do życia w czwórkę sporo naszego czasu pochłania planowanie remontu i... przeprowadzki.
Kto zagląda tu dość długo ten pewnie złapie się za głowę i powie: znowu?! Ostatni raz przeprowadzaliśmy się kiedy Malutka miała dwa tygodnie, teraz będziemy przeprowadzać się końcem sierpnia. Czyli Groszek będzie miał dwa miesiące. Po raz kolejny jest to stresujące  wydarzenie - czeka nas remont mieszkania na odległość (zaczyna się na dniach), planowanie wszystkiego, pakowanie, przejazd z tym wszystkim, rozpakowywanie, urządzanie się na miejscu i... Ogarnięcie tego z dwulatką i niemowlakiem. Cieszymy się z samego faktu zmiany miejsca zamieszkania i tego, co się z tym wiąże, ale jak pomyślę, przez co trzeba przejść... A mam całkiem dobre wyobrażenie tego, co nas czeka, bo już raz to robiliśmy. Na pewno nie będzie to łatwy czas.

W każdym razie wracam do was i będę już na bieżąco informować o tym jak żyjemy i co u nas. 

O czym chcecie przeczytać najpierw: ulubieńcy ostatniego miesiąca, recenzja torby Babymel czy może o naszym noworodkowym stosiku pieluch? 

4 komentarze:

  1. Po pierwsze to gratuluje Groszka! Ciesze sie, ze nocki nie sa kompletnie zarwane bo to w czasie pologu masakra. Tak wlasnie bylo u mnie i chodzilam jak zombie;-) a moj synek wlasnie skonczyl pol roku wiec nie tak od dawna lepiej przesypia choc ostatnio cos sie czesciej budzi chociaz pewnie z powodu pragnienia (karmie oczywiscie piersia)
    Podziwiam cie za to, ze znajdujesz jeszcze dla nas czas i dzielisz sie z nami swoimi przezyciami i doswiadczeniami.
    Duzo sil wam zycze na ta przeprowadzke i remont!
    Chetnie poczytalabym o ulubiencach:-)
    Serdecznie was pozdrawiam i duzo zdrowia i przespanych nocy zycze!
    Nina z synkiem z Wiesbaden

    OdpowiedzUsuń
  2. jeszcze raz gratulacje! Super że się wszystko układa nawet jak czasami mleko poleci za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, że wszystko się układa, że Ty i dzieciaczki macie się dobrze! Miałam ten sam problem przy karmieniu piersią z Michasiem, mleko tryskało, a on biedny nie mógł nadążyć i albo się krztusił, albo wypuszczał nadmiar kącikiem ust w wyniku czego zawsze byliśmy do przebrania po karmieniu ;) Trochę pomagało jak posłuchałam położnej i przed karmieniem odciągałam ręką odrobinę pokarmu, jak zaczynał tryskać to łapałam w tetrę, a jak już się uspokajało trochę to dopiero przystawiałam Misia.
    Życzę Wam dużo sił do przeprowadzki! My przeprowadzać będziemy się za tydzień, ciekawa jestem jak nam to pójdzie z dzieckiem.. ;)
    Trzymajcie się i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj! Podziwiam że tak szybko i sprawnie się zorganizowałaś z 2 maluchów :) i tak jak już ktoś wcześniej pisał, że chce Ci się jeszcze do nas zaglądać i pisać ;) Ja jeśli można to bardzo chętnie poczytałabym o pieluchowaniu Waszego Groszka bo lada dzień spodziewam się narodzin naszego pierwszego szkraba i jestem ciekawa czy dobrze się przygotowałam jeśli chodzi o stosik pieluszkowy :)
    Pozdrawiam Was mocno
    W.

    OdpowiedzUsuń