środa, 12 sierpnia 2015

Dwa miesiące po porodzie - co u nas?

Matko, jak gorąco! Macie czasem wrażenie, że wasze życie zatoczyło koło i jesteście w podobnym momencie życia/sytuacji/miejscu - niby bogatsi o nowe doświadczenia, a jednak znowu w tym samym momencie. Te upały to był taki punkt na liście do odhaczenia, żeby wszystko się zgadzało. Dwa lata temu jak urodziła się Malutka trwała właśnie taka fala upałów. Na pewno nie tak dotkliwych i długich jak te, ale jednak. Pamiętam jak każde karmienie piersią było torturą, bo grzałyśmy się wzajemnie, pot ściekał mi po plecach, a ona chciała pic co chwilę! Wtedy to ukuło się u nas powiedzenie rodem z serialu mego dzieciństwa "Allo allo"- o upadłej madonnie z wielkim cycem-matce wiecznie karmiącej. Kto oglądał ten wie. Groszek jest zupełnie taki sam jak jego siostra (i pewnie każde inne niemowlę w takich temperaturach) i jest gotowy "wisieć na piersi", i pocić się przy tym jak mysz. Ja w tym czasie robię listy rzeczy do spakowania/do zrobienia/do załatwienia w związku z naszą przeprowadzką, tak jak dwa lata temu. A do tego nic nie idzie jakbyśmy chcieli -wypisz wymaluj nasza sytuacja sprzed dwóch lat...