wtorek, 29 grudnia 2015

Jeszcze w starym roku...

Ten rok kończymy będąc w szoku. W szoku, że to już. 2015 się kończy, za chwilę go nie będzie i zostanie tylko wspomnieniem. Pięknym, ale też trudnym. Tyle wzywań za nami! Staliśmy się rodziną 4 osobową i nie obyło się to bez nerwowej końcówki ciąży i oczekiwania na rozwiązanie. Przeprowadziliśmy się, przeżyliśmy gigantyczny remont, zmieniliśmy pracę i... kiedy w końcu udało nam się jakoś ogarnąć rzeczywistość przyszedł szalony grudzień i 2015 odchodzi!
Dziękuje wam kochani, że byliście z nami! Dzieliście nasze troski i nasze radości, wpieraliście, śledziliście nasze losy. Bez was to by nie było to samo! Wiem, że ostatnie pół roku to raczej cichy czas na blogu. Inaczej niżbym chciała, trudno. Czasem coś musi przegrać, żeby nasza codzienność mogła być lepsza. Niejednego posta napisałam w głowie dla Was! W grudniu to chyba z 10... o prezentach, o naszych świętach, o gotowaniu z dwulatką, o... a, co wam będę smaka robić.

Ten rok kończymy z cudowną 2,5 latką, która jest naszą iskierką. Dosłownie i w przenośni. Niespokojny duch, szalone pomysły, głośna, radosna, ciekawska. Uczymy się cały czas jak wspierać jej rozwój, jak jej nie zagasić, a jednocześnie jak przeżyć! Bywa, że nasze ręce (4 rąk!) jest przy niej pełne roboty. Mała kończy ten rok śpiąc nadal w pieluszce, żegnając się ze swoim dziecięcym łóżkiem, gadając i śpiewając jak najęta, wymyślając przeróżne historię, a najlepiej sklejając 4, które usłyszała od nas. 

Groszek jest tłuściutkim, rozkosznym bobasem. Śmiejemy się, że jak w kultowym filmie "Miś" jest misiem na miarę naszych możliwości - pogodny, spokojny, radosny, cierpliwy. Jakby czuł, że jego siostra to żywioł, a on... on jest! Kończy ten rok siedząc sobie i podjadając a to marchewkę, a to kalafiorka, ale tak po prawdzie marząc (nie)skrycie o maminym mleku, które płynie i płynie. Nie śpi chłopak po nocach, daje nam do wiwatu. W ciągu dnia natomiast bezproblemowe trzy drzemki. Turla się po podłodze próbując dogonić siostrę (niemożliwe!),gryzie i ślini wszystko.

My kończymy ten rok, wykończeni. Szczęśliwi. Z nadzieją na powrót do podstaw, do pierwszych i najważniejszych dla nas rzeczy. Z myślą, o czasie dla nas dwojga, o takim planowanym i przemyślanym. Żeby jako rodzice stać razem. Żeby jako małżeństwo nie zapominać o tym, co dla nas najważniejsze.

Pięknego 2016! Mam nadzieję, że nadal będziecie częścią naszego życia i naszej przygody! Uściski

2 komentarze:

  1. Najlepszego! Życzę Ci, abyś znalazła czas na bloga. Ja przy jednym mam z tym problem, a co dopiero przy dwójce

    OdpowiedzUsuń