niedziela, 3 stycznia 2016

Groszek ma 7 miesięcy

Widzicie tą cyfrę? SIEDEM? Czy ktoś wie kiedy to zleciało? Aż wstyd, ale to będzie pierwsze miesięczne podsumowanie Groszka od urodzenia! Szok. 

No więc chłopak nasz kochany dobija wagowo do 8 kg, ubranka nosi w rozmiarze 74, choć spodnie są na niego trochę za długie, a bodziaki idealnie pasują przez pieluchy wielo, które powodują, że pupa jest trochę większa. Chłopak jest taki pulchniutki, okrąglutki, te fałdki, te policzki! Nadrabia za Małą, która była zawsze bardzo chudziutka. Co ciekawe to ona urodziła się większa...

Mały cały czas piersiowy, mleko mamy najlepsze, nie zamierza z niego rezygnować. Raz dziennie dostaje coś innego do spróbowania - zwykle przy naszym obiedzie. Były już marchewki, ziemniaki, kalafior, brokuł, dynia... Czasem mały dostaje kawałki do gryzienia czasem ugotowane na parze i zmiażdżone widelcem do podawania łyżką - zależy od dnia, tego co gotuje dla nas itp. Generalnie Groszek fajnie to znosi, ale minę ma: dobra dobra, ale gdzie jest mleko? ;-) Spokojnie, nie spieszy nam się z rozszerzaniem diety jakoś szczególnie, traktujemy to bardziej jako zabawę i rozszerzanie smaków niż karmienie. U Malutkiej też to chwilę trwało zanim zaskoczyła i sama chciała jeść.

Pod względem umiejętności to: obracanie plecy-brzuszek-plecy, rolowanie, podnoszenie się na kolanka (ale tylko na chwilę!), umie też chwilę siedzieć, czasem siedzi podpierając się jedną ręką.

Lubi być w nosidle, nosimy i z przodu, i z tyłu, wózek też jest spoko - przesiedliśmy się już na spacerówkę (Inglesina Trip ♡), fotelik samochodowy i podróże - nie ma problemów. Chłopak lubi się przemieszczać jednym słowem.

Gaworzy na całego, śmieje się i pokazuje te swoje dwa dolne zęby. No i nie śpi. Chłopak poza krótkimi czasami, kiedy jest lepiej, bardzo słabo śpi w nocy. Potrafi się budzić co 1,5h. Nie wiem czy to zęby, czy skoki rozwojowe... Co ciekawe, w ciągu dnia całkiem nieźle drzemkuje - ma zwykle 3 drzemki, na których zasypia przy piersi albo po krótki noszeniu na rękach. I to, co z bólem serca odkryłam - mając dwójkę dzieci - nie ma kiedy odespać takich zarwanych nocy...

Poza tym Groszki nasze kochane są pogodnego usposobienia, radosny, szczęśliwy, łatwo go zadowolić, prawie nie marudzi - gdyby nie te noce, to byłby chłopak rodem z reklamy Pampersów ;-) 
Uwielbia Malutką, szuka z nią kontaktu, może na nią patrzeć bez przerwy. Nie jest to jednak miłość odwzajemniona albo raczej nie odwzajemniona z taką siłą. Malutka ma bardzo różny stosunek do Groszka, zależnie od dnia, sytuacji, jej samopoczucia. W stosunku do niego samego jest delikatna i miła, ale ma ataki zazdrości, problemy z podziałem zabawek, rodziców itp. Zobaczymy jak będzie dalej!

Ciekawi jaka była Malutka w tym samym wieku? KLIK!

12 komentarzy:

  1. Oj pamiętam ten czas i nieprzespane noce... U nas to była wina zębów i Mała potrafiła też co 1-2 się wybudzać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... ja to już zrezygnowałam z dochodzenia co to jest. Po prostu trzeba przetrwać. Dzięki Bogu nie będzie ząbkować do 18stki ;)

      Usuń
  2. Czyli jednak to prawda, że przy dwójce dzieci ten czas umyka podwójnie :-)

    Jakie nosidło wybraliście? Młody siada już samodzielnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy nosidło Manduca, Młody siedzi samodzielnie ( w sensie stabilnie), ale się nie umie samodzielnie posadzić :) jego próby kończą się takim jakimś rozkraczonym trójkątem, jedna noga z tyłu, jedna pod brzuchem, a ręką się podpiera.
      Czas śmiga! Boję się pomyśleć jak szybko to leci jak się ma więcej niż dwoje! :D

      Usuń
  3. Kochana, zapraszam do mnie na blog, bo zawsze to lżej się człowiekowi na duszy robi, jak człek poczyta, że ktoś ma..gorzej(no niestety, tak się lubi dziać, taka nasza już po prostu natura czy bozia wie co;)). Mój Księciunio to dopiero spać nie może:( za dnia również, tak więc..tak, nie pozostało nic innego jak w tym czekaniu na lepsze jutro wytrwać. Tu znów Cię bodaj pocieszę:) przy czterech Wspaniałych czas śmiga migusieeem i to jakim! A o spaniu za dnia mowy nie ma, ale kto nam marzyć zabroni?! Pocieszeniem dla mnie jest fakt, że TO minie, a i nawet zatęskni się również ZA TYM..wiem co mówię. Wszak jestem wielomatką.
    Hmm, i cóż jeszcze. Ach, wiem:) bo wspominasz, że z Groszka to już słodki i przy okazji pulchniutki siedmiomiesięczniak jest. Fajnie! Mój Księciunio coś mi się zdaje, że jest miesiąc "do tyłu", wagowo też osiągnął 8kg, ale jednak pulchny wcale nie jest. Za to słodki owszem;) musi być dłuższy od Groszka, tak myślę. Ubranka nierzadko już na 80 "nosi". Pozdrawiam serdecznie i życzę ogromu siły, cierpliwości i spokoju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i chciałam Ci ja zajrzeć, ale mi piszę, że nie zostałam zaproszona! ;)
      Co do pocieszania się nieszczęściem innych, to myślę, że to strasznie smutne. I tak naprawdę czy nie lepiej się wspierać i trzymać razem? Pocieszać? Podnosić na duchu?
      Wielomatka-cudne! :D
      Czwórka powiadasz - JAK ty to robisz na codzień, co?
      Uściski!

      Usuń
    2. Oczywiście! Lepiej to zawsze, by w tej niedoli się wzajemnie po ramionku poklepywać, ale powiedz no sama czy nie czuje się swego rodzaju ulgę, kiedy wiesz, że nie jesteś sama na tym łez padole? Ech taka moja poprzednia wypowiedź z lekkim przymrużeniem oka, ale jak wyżej, coś w tym jest faktycznie. Z drugiej strony można usłyszeć(i dzieje się tak też), że ktoś inny ma lepiej. Wtedy nie zawsze(bo to od danego dnia i nastroju zależy) jesteśmy wesołe, a też..smutne, no czyż nie? Tak już jesteśmy skonstruowany. To nie znaczy, że jak ja poczytam czy usłyszę, że inna mama ma jeszcze gorzej ode mnie, to ja jestem całą w skowronkach, bo nie jestem, lecz mi wcale nagle nie jest tak źle, rozumiesz? Myślę sobie: kurcze, zawsze mogłoby być gorzej! O, taki mój przekaz miał być.

      No tak, blog mam zamknięty. Jeśli chcesz zajrzeć, zaglądać;-), poczytać jak ja ogarniam bądź chwilami nieogarniam moją bądź co bądź wspaniałą czwórkę poproszę o mejl, wyślę zaproszenie.

      Usuń
    3. Na pewno czuję ulgę, że wszyscy przez coś przechodzimy, że nie jest tak, że jestem jedyną matką, która się z czymś zmaga, której coś nie wychodzi, która czasem nie ogarnia. Myślę, że wynika to z pewnego poczucia wspólnoty, bycia w grupie matek itp. I jak to w grupie raz na wozie, raz pod wozem - racja. Ale jeśli pozwolimy (pozwolę!) sobie na pocieszanie się czyimś nieszczęściem albo zazdrość o czyjąś radość, to stawiam siebie w takim "wyścigu matek". Kto teraz jest na prowadzeniu, komu się noga powinie, kto jest leszy kto jest gorszy - rozumiesz? I nici ze wspólnoty, bycia razem i wparcia. Ot, taki sam "wyścig szczurów" jak wszędzie. I myślę, że długiej perspektywie sama siebie unieszczęśliwiam takim porównywaniem. I też nie chcę żeby zabrzmiało to tak, że jestem ponad to, czy że mnie się nie zdarza. Jasne, że się zdarza. Ale chcę świadomie podchodzić do tego i podejmować decyzje i wybory, że nie będę się tak w stosunku do innych zachowywać.
      Myślę, że wiele zakłamania i braku życzliwości jednych matek do innych jest niestety wynikiem takiego porównywania. Odkłamujmy rzeczywistość, mówmy jak jest na prawdę, cieszy się razem z naszych radości, i smućmy się razem z naszych smutków - chyba do tego zmierzam.
      Maila pisze już!

      Usuń
    4. No i nic dodać, nic ująć. Się myślę zrozumiałeś.
      Ło mamuniu, chochliki mi się wtargnęły poprzednio(komentowanie z telefonu się kłania, wrrr), a jeden jaki gnom gigant!.. *nie ogarniam ofkors :-]

      Usuń
    5. *zrozumiałyśmy!!!!!!
      Sorrki.

      Usuń
  4. Uwielbiam twój blog :) to właśnie z niego uczę się i dowiaduję nowych rzeczy . U mnie w rodzinie nie ma żadnych maleństw więc wiadomości w internecie są dla mnie bardzo pomocne , a twój blog jest numer jeden .

    Dzięki Tobie wiem co i mnie będzie czekać . :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, cieszę się bardzo! Uściski i spokojnych i zdrowych kolejnych miesięcy! Uściski!

      Usuń