wtorek, 8 marca 2016

Luty był...

Luty standardowo, jak każdy miesiąc od października zaczął się dla mnie chorobą :/ A matka z gorączką powyżej 38 to słabe, bardzo słabe. Już z tej desperacji zafundowałam sobie kurację tranem, echinaceeą, a skończyłam na probiotykach. Na razie marzec zaczynam zdrowa. Trzymajcie kciuki. 

Malutka jest zupełnie odpieluchowana! Cały czas zdarza jej się obudzić przesikanej, ale to nic. Wolę to niż ją w pieluszce. Zresztą te noce kiedy udaje jej się zdążyć na nocnik i rano budzi się sucha są warte naszych wspólnych wysiłków. 
Do tego zupełnie przestała wyglądać na takie malutkie dziecko, taka poważna się zrobiła na buzi, wyciągnęło ją też i zdecydowanie i wygląda jak rasowy przedszkolak!
Cały czas nie umiem się z tym oswoić. Moja malutka Malutka! W lutym dużo było zazdrości o Groszka, lania chłopaka po głowie, kopania, w dużej mierze wynikało to z tego, że chłopak początkiem stycznia zaczął raczkować (już nie pełzać) tylko sprawnie raczkować, a w lutym zaczął chodzić za rączki i przy meblach (9 miesięcy-dla nas to był lekki szok) i wiele było w okół niego zamieszania. 

Poza tym Groszek nadal nie śpi, jestem po "dobrej nocy" kiedy obudził się tylko 3 raz. A dziś od położenia już 2 razy się przebudzał - to nie wróży nic dobrego. Zawalamy na skoki rozwojowe i te wszystkie zęby, których ma 5 (górne jedynki, dolne jedynki i dolną prawą dwójkę). Poza tym pokazuje gdzie jest lampa (podnosi rączkę do góry jak słyszy pytanie o lampę), robi pa pa i próbuje bić prawo, ale udaje mu się tak pół na pół.
Zajada w większości to, co my. Na brak apetytu nie narzekamy! Nadal karmię też piersią. W ciągu dnia zwykle trzy razy, w nocy najczęściej dwa albo trzy, ale czasem i więcej. Cały czas pieluchujemy wielo. A pamiętacie jak kiedyś pisałam, że chłopaka by nie dała do różowej pieluchy? Odwołuje! Daje i okazało się, że wszyscy jakoś sobie z tym faktem radzimy ;-)

Ja kupiłam w lutym korektor pod oczy - drugi raz w życiu - to ciągłe niewyspanie mnie zmotywowało! Do tego wróciłam do malowania się na co dzień - sprawia mi to obecnie niezwykłą frajdę. Ja to zwykle mam takie fazy - maluje się kilka miesięcy, a potem znowu nie. Zawodowo intensywnie i u mnie i u męża. Mało czasu mamy dla siebie.  Mało też czasu w czwórkę, zwykle albo ja jestem sama z dziećmi, albo mąż. Pracujemy nad tym, żeby inaczej to zaczęło wyglądać.

Najłatwiej mi ostatnio być aktywną na Instagramie, zapraszam was tam serdecznie, można podejrzeć co u nas, można też pogadać w komentarzach!

A jaki był luty u Was?

4 komentarze:

  1. U nas przeprowadzka, więc też było mało czasu na blogowanie, ale powoli wracam do normy :)

    Gratulacje odpieluchowania! Moja córcia też prawie odpieluchowana. Jedynie na spacery jej zakładam, bo jak jesteśmy dłużej niż 2 godziny to nie wytrzyma no i na noc jeszcze też, ale mamy czas więc się z tym nie spieszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas między odpieluchowaniem dziennym a nocnym minęło ponad pół roku, tak wyszło…
      Przeprowadzki powinny zaliczać się do 10 plag egipskich! ;-)

      Usuń
  2. jejuś, ależ to zleciało...dopiero, co Groszek się rodził...Trzymam kciuki za Wasze zdrówko i z chęcią zaglądam na bloga.
    M.S.
    PS. udało się ! 16 tc. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GRATULACJEEEEE! Uściski i spokojnych, zdrowych i pięknych pozostałych miesięcy!

      Usuń