piątek, 22 kwietnia 2016

Pieluchowanie wielo drugiego dziecka

Pewnie część z was zdziwił fakt, że pieluchowanie wielorazowe Groszka nie zostało do tej pory opisane, obfotografowane, nie ma wpisów o tym, co nowego używamy albo czego się nauczyliśmy…


Przyczyn jest kilka, a każda lepsza :)
Pieluchowanie wielo naszego drugiego dziecka jest… leniwe. Kochani, od kiedy mały urodził się NIE KUPIŁAM ANI JEDNEJ pieluchy wielorazowej. Mało z tym, z ręką na sercu, nie oglądałam żadnych aukcji, stron itp. Nie nie wiem, o nowych kolekcjach, wynalazkach, wzorach… Ja, która przy Malutkiej chciałaby wytestować każdą możliwą markę... po prostu straciłam motywację, osiadłam na laurach, spijam śmietankę, nazwijcie to jak chcecie. Używam TYLKO naszych ulubionych pieluch. W kółko i na zmianę. I jest mi dobrze. I Groszkowi chyba też. Niech będzie to pocieszenie dla tych z was, które cały czas próbują obczaić jak z tym wszystkim dojść do ładu. Stan ładu i stagnacji zupełniej u nas nastąpił :)

Nie mam problemów z praniem, z przeciekami, z dopasowaniem, z odparzeniami. Nie wydaje pieniędzy na pampersy (choć mamy zwykle jakąś paczkę w obwodzie). Używamy formowanek Puppi, które są rewelacyjne! Do środka dajemy albo zwyką tetrę (Gorszek nie jest jakimś super lejkiem) albo wkład bambusowy od Pupulki, do tego otulacze od Pupus (te z podwójną gumką!) zaczyna być na nich widać zużycie, ale za tą cenę i to ile z nami przechodzą wybaczę im prawie wszystko (designu nie wybaczę, ale de gustibus non est disputandum), no i na koniec ukochane, nieśmiertelne Charlie Banana. Uwielbiam! A jeśli z jakiegoś powody wszystko inne brudne, to otulacze od Pupus razem z prefoldami i też jest git. 

Kiedy zaczyna się pieluchować wielo trzeba zebrać całkiem sporo wiedzy, podjąć dużo decyzji, zrobić zakupy, potem zobaczyć co pasuje nam i naszemu dziecku, rozwiązywać różne problemy - może być tak, że cała sytuacja nas przytłoczy. 
Aż tu pewnego dnia przychodzi taki moment, kiedt wszystko zaskoczy zaczyna działać jak w zegarku. Z Malutką tak było. I pieluchowanie wielo stało się naszą normą. A kiedy urodził się Gorszek, po prostu kontynuowaliśmy to, co robiliśmy z Malutką. I tak się tu lenimy w kwestii wielo. 

I tym sposobem cały nasz wysiłek i wkład finansowy przy drugim dziecku się CAŁKOWICIE zwrócił. Warto było kochani, jeśli się tam gdzieś z tetrą meczycie i potrzebujecie pomocy, to jestem, ALE chcę wam powiedzieć: przyjdzie taki dzień, że stwierdzicie: nie ma nawet o czym mówić w kwestii pieluch: wszystko działa, wszystko się sprawdza, wszyscy są zadowoleni. 

A tak przy okazji, nie wiem czy wiecie, ale trwa tydzień pieluch wielorazowych. Promocje takie, że szok! Sprawdźcie swoich ulubionych porducentów, strony, sklepy - jeśli czegoś wam w stosiku brakuje, to dobry moment, żeby dokupić! A ja… ja nic nie kupię i na nic się nie skuszę. I wiecie, sama się sobie dziwię, ale z drugiej strony - czy warto poprawiać, coś co bardzo dobrze się sprawdza? Chwilo trwaj!


4 komentarze:

  1. Nigdy nie korzystałam z takich pieluch, muszę kiedyś spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam rękami, nogami i czym tam się jeszcze da! ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Moje dzieci w blogosferze są Malutką i Groszkiem ;)

      Usuń