poniedziałek, 26 września 2016

Dlaczego Malutka nie poszła do przedszkola?

To jest jedno z tych pytań, które w naszym codziennym życiu słyszymy dosyć często. I przyznam się wam szczerze, że najczęściej zbywam je stwierdzeniem: że i tak jestem z Groszkiem w domu, więc gdzie sens, żeby Małą do przedszkola wyganiać. Prawdy w tym niewiele, ale małe mam zacięcie, żeby ludziom (najczęściej obcym) wyłuszczać co i jak, i dlaczego. Wam jednak chętnie napiszę,  z zaznaczeniem, że to są decyzję, które każdy musi podjąć sam, bo to wy najlepiej znacie swoją rodzinie, swoje dzieci. Nie piszę tego, żeby kogoś oceniać ani porównywać, a żeby podzielić się tym, co U NAS się sprawdza i dlaczego MY tak, a nie inaczej wybraliśmy.


Prawda taka, że Mała nie poszła do przedszkola w wyniku takich a nie innych decyzji życiowych, które kiedyś tam wcześniej podjęliśmy. Wiem, że nie każdy ma wybór, takie czasy, taki rynek pracy itp. Natomiast dla nas ważne było i jest, żebym mogła z naszymi dziećmi być w domu i nie pracować zawodowo lub pracować w małej ilości godzin. Wiem, że to raczej mało popularne podejście w dzisiejszych czasach. Mamy na tyle szczęścia, że przy mądrym planowaniu budżetu możemy sobie na to pozwolić. I nie, nie jesteśmy krezusami, nie mamy domu z basenem, ani dwóch aut, ani wakacji na Kanarach, ale też nie głodujemy i nie musimy odmawiać sobie wszystkiego. Wymaga to planowania, oszczędzania, pilnowania się, ALE jest do zrobienia. Od zeszłego roku pracuje w małej ilości godzin popołudniami, nie we wszystkie dni, i na dodatek z własnego domu, ale są z tego jakieś dodatkowe pieniądze. W każdym razie jeśli chodzi o przedszkole, to Mała nie poszła do niego, bo NIE MUSIAŁA, nie mieliśmy noża na gardle, nie wracałam do pracy, nie musiałam znaleźć dla niej opieki ani nic takiego. Wiem, że wiele osób nie ma takiego komfortu, żeby swoją decyzję opierać na dobrowolności, po prostu nie mają wyboru ze względu na pracę zawodową.

Więc nie musieliśmy, ale przecież mogliśmy posłać Malutką, do przedszkola. Nie chcieliśmy jednak tego robić.

Czy wizja kilku wolnych godzin w ciągu dnia nie była dla mnie kusząca? Ranki tylko z Groszkiem, na dodatek z Groszkiem, który nadal rano idzie na drzemkę? Skłamałaby gdybym powiedziała, że nie. Jednak sama sobie zadaje pytanie po co mamy dzieci? Czy po to, żeby nam było łatwiej/lepiej/wygodniej? Czy po to, żeby wychowywał je ktoś inny? Nie, chcemy być osobami, z którymi nasze dzieci spędzają najwięcej czasu, które znają je najlepiej, i które się nimi zajmują. Nie uważam, żeby najlepsza pani w przedszkolu czy grupa rówieśnicza mogła to zastąpić. 

Czy się nie boję, że moje dziecko, się nie socjalizuje będzie odludkiem, nie będzie umiało sobie poradzić w grupie? Szczerze wam powiem, że nie. Po pierwsze żłobki i przedszkola to jakby nie było dość nowy wymysł i 200 lat temu nikt do nich nie chodził, a jednak ludzie umieli funkcjonować w społeczeństwie (może nawet lepiej niż dziś...). Raz w tygodniu Malutka jest na zajęciach w grupie z innymi dziećmi, ma okazję do socjalizacji, chodzimy też na plac zabaw, w tym roku w planach mamy też wypady na zajęcia dla dzieci do biblioteki. Poza tym nie uważam, że pierwszą potrzebą 3latki jest socjalizacja i grupa rówieśnicza, przyjdzie i na to czas.

Czy nie uważam, że w przedszkolu mogłaby się nauczyć jakiś pożytecznych i fajnych rzeczy? Pewnie tak. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby uczyła się w domu od rodziców, którzy znają ją jak nikt i mogą dostosować program do niej, a nie ją do programu. Jeśli popatrzycie na plany dydaktyczno wychowawcze  przedszkoli dla grupy trzylatków to na prawdę nie ma tam nic szczególnego, nie jest to chemia na poziomie liceum ;)

Czy to oznacza, że Mała nigdy nie pójdzie do przedszkola? Na dzień dzisiejszy nie planujemy żeby szła. Natomiast dajemy sobie wolność, w tym żeby o takiej opcji rozmawiać, jeśli uznamy, że jest to w najlepszym interesie naszej córki.

Może pojawić się takie pytanie, więc zawczasu na nie odpowiem. Ja chodziłam do przedszkola, mój mąż nie chodził. Ja jestem z rodziny nauczycielskiej, właśnie z edukacji wczesnoszkolnej, sama mam przygotowanie pedagogiczne. Nie jestem wrogiem przedszkoli per se. Jestem wrogiem ślepego podążania za trendem, bo "tak trzeba". Pewne rzeczy są dla nas tak oczywiste, że nawet się nad nimi nie zastanawiamy, po prostu idziemy tym szlakiem. Więc my tym razem pod prąd...

Jeśli jesteście ciekawi co i jak z Małą robimy w domu jak nasze "domowe przedszkole" wygląda, to chętnie się podzielę, choć wiadomo - pierwsze kroki stawiamy w tym temacie.

6 komentarzy:

  1. Ja też nie posłałam córki do przedszkola, co prawda ma dopiero 2,5 roku, ale mogłaby iść chociażby do żłobka. Mam taką możliwość, aby być z nią w domu i cieszę się, że tak jest. Myślę, że poślę ją do przedszkola jak będzie miała 4 lata.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią poczytam o Twoim domowym przedszkolu, zdradź nam plan waszego dnia, chętnie zaczerpnę parę pomysłów na fajne zabawy i nie tylko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moj syn poszedł teraz w.wieku 4 lat. Gdy miał 3,wszyscy mnie namawiali ze juz czas ze będzie odstawal od rówieśników. Dla mnie byl za maly, niw miałam serca oddawać go w ręce nienzanych mu osób. W tym roku byl juz gotowy i sam bardzo chcial do przedszkola chodzić wiec chodzi. ;) pozdrawiam Karolina

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje maleńkie ma 5 mcy, ale chrześnica odkąd poszła do przedszkola zmieniła się - niestety na gorsze. Jeśli tylko siedzenie z dziećmi w domu oznacza zapewnienie im rozrywek, zabaw edukacyjnych, kontaktu z innymi dziećmi np. sąsiadów, w piaskownicy - nie widzę nic złego w tym aby do przedszkola nie szło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja Nela poszła do przedszkola gdy miała niespełna 3 latka, i była to dobra decyzja -była wśród rówieśników. Posłanie dziecka do przedszkola uważam za indywidualna kwestie rodziców , bo kto zna najlepiej swoje dziecko jak nie rodzic :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nasza Rybka poszła w tym roku, choć też nie mieliśmy noża na gardle, ale widziałam u niej taką potrzebę. Swoją drogą poszła do przedszkola, w którym pracuję, więc to w ogóle luksus. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tej decyzji, bo unormował jej się rytm dnia, otworzyła się na inne dzieci, a sama jest bardzo zadowolona z tego, że jest przedszkolakiem (choć nie chce jej się wstawać rano) i widzę, jak wiele czerpie z zajęć, które tam ma. W naszej rodzinie zdarza mi się słyszeć, że mogliśmy jej jeszcze nie puszczać do przedszkola, przecież nie musieliśmy... ale my właśnie uznaliśmy, że akurat dla niej, to będzie najlepsze.
    I tak, jak Ty uważam, że to indywidualna decyzja rodziców, a dzieci są różne i mają różne potrzeby. Dobrze, że zdanie innych nie wpływa na to, co postanowiliście, Wy znacie Malutką najlepiej.

    OdpowiedzUsuń