poniedziałek, 19 września 2016

Kubeczek menstruacyjny - pierwsze wrażenia

Jednak się odważyłam i zamówiłam! Pomyślałam, że na świeżo podzielę się z wami swoimi pierwszymi doświadczeniami. Dziś pierwszy dzień okresu, więc kto ciekawy niech czyta!
Model, który zamówiłam, to Yuuki Soft, wersja ekonomiczna (tańsza!) rozmiar 2. Kosztował 64 zł plus przesyłka. Wybrałam ten model kierując się poradami ze strony magicznykubeczek.pl i z formu http://kubeczkimenstruacyjne.pl

Wygotowałam kubeczek przed pierwszym użyciem i założyłam pod prysznicem. O dziwno, poszło mi to całkiem sprawnie, sama nie mogłam uwierzyć. Złożyłam go w tzw. 7kę, wsadziłam i poczułam, że się rozłożył. Byłam w szoku, że tak mi to pięknie poszło. Jednak po chwil zaczęłam odczuwać dyskomfort i podejrzewałam, że coś jest nie tak, ale nic nie poprawiałam. Po chwili poczułam, że jest wyciek i niestety muszę wyjąć kubeczek i poprawić.

Wyjmowanie nie było trudne, trzeba go najpierw ścisnąć dwoma palcami, żeby go odessać, a potem wyciągnąć. Udało się za drugim razem, całą operację przeprowadziłam pod prysznicem, bojąc się, że inaczej zafajdam całą łazienkę.

Kubeczek na pewno był otwarty i na pewno był zassany, ale podejrzewam, że wsadziłam go za głęboko. 

Kolejne próby wsadzania nie szły mi już tak gładko jak za pierwszym razem, kubeczek nie chciał się otworzyć albo źle się układał. Po kilku próbach udało się i nie był już w żaden sposób wyczuwalny, nie mam (jak na razie!) żadnych wycieków.

Zaraz kładę się spać, dla pewności z założoną podpaską i zobaczymy jak będzie rano.

Pierwsze przemyślenia: zupełnie nie miałam takich odczuć, że kubeczek jest duży albo że będzie go trudno włożyć. Może ma na to wpływ to, że mam za sobą dwa porody i wybaczcie, ale co to jest taki kubeczek przy noworodku ;) 
Nie czułam, że się muszę jakoś specjalnie rozluźniać itp. Notabene Groszek zaczął płakać przy drugim zakładaniu kubeczka, więc cała akacja była pod presją czasu i nie czułam, żeby to był jakiś problem.
Samo wkładanie i wyjmowanie jest dla mnie na "poziomie obrzydliwości" zakładania tamponów, ALE tak po prawdzie nie musiałam jeszcze opróżniać i myć kubeczka, więc miejcie to na uwadze, może będę jeszcze cofać te słowa!

No nic - testuje dalej!

3 komentarze:

  1. berdzo się cieszę,że ktoś podjął temat, bo sama już od pewnego czasu zastanawiam się nad kubeczkiem; może mnie przekonasz! :) czekam na dalsze recenzje!

    OdpowiedzUsuń
  2. Super fajnie żeś zadowolona :-)
    Ja jednak w tej kwestii wolę pozostać tradycjonalistką ;-)

    PS Kochana, żyję.
    Miałam kilka zawirowań życiowych tak zwanych, musiałam ochłonąć.. Przepraszam, że niepokoiłam. Jeśli chcesz dalej do mnie zaglądać, poproszę o mail

    OdpowiedzUsuń
  3. Super fajnie żeś zadowolona :-)
    Ja jednak w tej kwestii wolę pozostać tradycjonalistką ;-)

    PS Kochana, żyję.
    Miałam kilka zawirowań życiowych tak zwanych, musiałam ochłonąć.. Przepraszam, że niepokoiłam. Jeśli chcesz dalej do mnie zaglądać, poproszę o mail

    OdpowiedzUsuń